FOCUS NA USTA W WYDANIU DR IRENA ERIS PROVOKE.... CZYLI KTÓRY KOSMETYK JEST LEPSZY? STARCIE DWÓCH GIGANTÓW: LIQUID MATT LIP TINT MATOWA POMADKA W PŁYNIE I SHINY LIP GLOSS BŁYSZCZYK DO UST.



Usta. Piękne, zmysłowe, kolorowe...
Każda kobieta ma inny ich kształt. Każda kobieta, mimo czasem niedoskonałej formy jaką natura obdarzyła, powinna o usta dbać i je podkreślać. To one potrafią zdziałać wiele. I udowodnione jest to, że kolor na ustach potrafi skutecznie przyciągnąć spojrzenia innych, nie tylko mężczyzn.

Jestem ciekawa co wybieracie dla siebie w ostatnim czasie ? Czy sięgacie po cieszące się ogromną popularnością matowe wykończenie czy może po takie, które lśni i błyszczy ? Dajcie koniecznie znać. A póki co przyjrzyjcie się moim ostatnim ulubieńcom.


To dwa kosmetyki dr Irena Eris Provoke z różnym wykończeniem. Jeden to błyszczyk do ust Shiny Lipgloss Nr 4 w odcieniu Hipnotic Pink, a drugi matowa pomadka w płynie Liquid Matt Lip Tint w odcieniu 703 Infinite Pink.

Niektórym pewnie wydaje się, że tak różne kosmetyki pod względem efektu na ustach nie można ująć w jednym zestawieniu. Mnie to absolutnie nie przeszkadza, gdyż to są dwa produkty, które mnie zachwycają. Stosuję je zamiennie, sięgam po konkretny w zależności od tego jaki mam humor bądź który akurat podróżuje ze mną :)


Oba kosmetyki mają piękny design, są zapakowane w kartoniki, który niewątpliwie przyciągają wzrok. Niby szczegół, ale jakże istotny i szczerze powiem Wam, że mnie osobiście szkoda wyrzucić takie opakowanie, pięknie wygląda nawet w komodzie :)

Aplikacja obu produktów jest prosta i łatwa. Dzieje się tak za sprawą odpowiedniego aplikatora, który precyzyjnie nabiera odpowiednią ilość produktu. Aplikowanie błyszczyku czy też płynnej pomadki jet niezwykle przyjemnym rytuałem. W zasadzie nie potrzebuję lusterka by ładnie pomalować usta. Jeśli chodzi o walory wizualne różnią się zdecydowanie. 


Błyszczyk Shiny Lip Gloss jak na prawdziwy błyszczyk przystało pięknie połyskuje odbijając światło. Usta wyglądają niezwykle kusząco i powabnie. Są soczyste i apetyczne, ciężko im się oprzeć. Formuła błyszczyku jest przyjemnie, nie skleja ust. Oczywiście nie warto szaleć z ilością produktu, bo wtedy raz, że wygląda mało estetycznie, a dwa, że możemy odnieść wrażenie, że błyszczyk jest ciężki i gęsty. W przypadku normalnej aplikacji nic takiego się jednak nie odczuwa, usta są miękkie i lśniące, kuszące i gładkie. Producent informuje o pielęgnacyjnej formule Volulip Complex, który regeneruje i ujędrnia usta dając im pełniejszy wygląd. Ciężko mi stwierdzić czy są pełniejsze(wizualnie pewnie są = gra światła), aczkolwiek jestem niesamowicie zadowolona z właściwości pielęgnacyjnych błyszczyku, bo nawet gdy błyszczyk już zostanie tyko wspomnieniem, to usta są gładkie i miękkie, perfekcyjnie nawilżone! Lubię mój kolor, bo nie jest krzykliwy. Wspaniale wygląda na żywo, przyciąga uwagę. I co mi się podoba, wyciąga z moich oczu ich niebieski pigment!

Natomiast jeśli chodzi o matową pomadkę Liquid Matt Lip Tint to już na wstępie zdradzę, że jest to jedyna pomadka matowa, która rzeczywiście nie wysusza moich ust na wiór! I choć przyznaję, że nie mam sporego doświadczenia w matach, to pomadka w odcieniu 703 Infinite Pink podoba mi się ogromnie! Jej formuła wydaje się być pudrowa. Aplikując ją na usta można doświadczyć nieskazitelnej miękkości i aksamitnej gładkości bez najmniejszej dozy suchego efektu matu. To fenomenalne rozwiązanie sprawiło, że chcę więcej kolorów... ale tylko flagowanych Provoke! To niesamowite, że ekspertom marki udało się osiągnąć taki efekt. Przekonałam się, że matowe usta są równie kuszące i nie muszą być wcale jednym wielkim sucharkiem. Kolory w gamie są różne, od czerwieni po beż. Mój kolor wpada w nudziakowy róż i jest idealnym rozwiązaniem na co dzień. Kolor bezpieczny, ale widoczny! Nie wymaga "zachodu" podczas aplikacji i jeśli już znika z ust, to robi to w piękny, równomierny sposób.


W krótkim podsumowaniu zastanowić się chcę, którą bardziej lubię. I przyznaję, że nie umiem wybrać jednoznacznie. Obie wersje są świetne, obie do mnie pasują. Czasami nawet nakładam obie :)

Błyszczyk Shiny Lip Gloss Nr 4 w odcieniu Hipnotic Pink
Matowa pomadka w płynie Liquid Matt Lip Tint w odcieniu 703 Infinite Pink

Choć różnią się pojemnością - błyszczyk 3,5ml, a płynna pomadka matowa 6ml - to obie kosztują po 55 zł. Można je oczywiście "upolować" w promocyjnej cenie.

Kosmetyki te dostaniecie w sklepie producenta, w Perfumeriach Douglas i Sephora, a także w niektórych Rossmannach (w moim brak niestety).


26 komentarzy:

  1. oba kolorki mi się podobają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są śliczne i odpowiednie i na co dzień, i od święta.

      Usuń
  2. Nie znam ani jednego, ani drugiego

    OdpowiedzUsuń
  3. Matowa pomadka bardzo mnie kusi bo widziałam już ją na kilku blogach, choć musiałabym obejrzeć na żywo tester, czy kolor mi się faktycznie spodoba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na żywo nie mogłam jej namierzyć, na podstawie zdjęć wybrałam kolor i zamówiłam w Douglasie. Nie żałuję :D I polecam :)

      Usuń
  4. świetna pomadka, ostatnio polubiłam te "błyszczące" :) pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Oba odcienie są bardzo ładne. Ja jednak wolę matowe wykończenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy znajdzie coś dla siebie w ofercie Provoke.

      Usuń
  6. Uwielbiam zarówno te błyszczyki, jak i pomadki :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Obydwa produkty wyglądają rewelacyjnie, ale mnie bardziej kuszą Liquid Matt Lip Tint. Mam ogromną słabość do matowych ust :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię mat, ale nie muszę mieć go obowiązkowo. Czasem odruchowo maluję usta, ważne by kolor był "mój". A te dwa takie są, więc naprzemiennie ich stosuję. :D

      Usuń
  8. Oba kolory są świetne. Ja gustuję bardziej w wersjach błyszczących, maty mi się podobają u innych, a sama czuję się nich nie do końca dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Długi czas miałam tak samo, ale maty nie są takie złe, jeśli faktycznie znajdzie się produkt, który nie będzie wysuszał ust, a tego nie znoszę. Provoke polecam z czystm sercem.

      Usuń
  9. Świetny post, zdjęcia są rewelacyjne :) !!

    Buziaki,
    zapraszam do mnie, kochana!
    http://loveshinny.pl/

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja najbardziej lubię szminki matowe :) Bardzo ładne kolory :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Śliczne kolorki! Ostatnio mam obsesję i kupuję prawie tylko matowe pomadki... pora chyba jednak kupić jakieś błyszczące :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maty są na topie, ale ja lubię też błysk.

      Usuń
  12. Ja polubiłam zarówno błyszczyki jak i pomadkę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziwię się, bo są świetne.

      Usuń

Miło mi, że tu zaglądasz. Zostaw ślad po sobie w formie komentarza, wtedy trafię również do Ciebie.