PHARMACERIS H–STIMUPEEL, OCZYSZCZAJĄCY PEELING TRYCHOLOGICZNY SKÓRY GŁOWY




Czy zastanawialiście się kiedyś nad tym, dlaczego wykonujemy peeling ciała, twarzy, dłoni czy też stóp ? Zapewne wiele z nas nie zawracała sobie tym nigdy głowy, bo wiemy doskonale, że każdy peeling skutecznie złuszcza martwy naskórek, pozostawia skórę czystą. Dzięki peelingowi skóra dobrze funkcjonuje, gdyż zdecydowanie lepiej wchłania składniki aktywne, które jej dozujemy każdego dnia pod postacią chociażby kremów/balsamów. Jestem ciekawa ile z Was to czytających poszło o krok dalej i wykonało choćby raz w żuciu peeling skóry głowy!?


Ja przyznać się muszę, że o takowym działaniu dokładnie czytałam na kilku blogach, jednak na serio zaczęłam to traktować dopiero wtedy gdy zobaczyłam „okiem kamery trychologicznej” jak wygląda moja skóra głowy i mieszki włosowe. Może ten obraz nie był jakiś najgorszy (widziałam gorsze „przypadki”), ale przyznaję… moja skóra głowy nie wyglądała wtedy atrakcyjnie. Na zdjęciu widziałam oblepione włosy tuż u nasady, mieszki włosowe „skutecznie” zaczopowane. I co z tego, że z moich mieszków wychodziły po 3-4 włosy… skoro ja miałam przed sobą obraz „katastrofy” na skórze. To dało mi skutecznie do myślenia i od tego momentu naprawdę zabrałam się za „celowe” oczyszczanie, a nie tylko pielęgnację! Początkowo chwytałam się domowych sposobów, które nie sprawdzały się u mnie najlepiej. A może inaczej… sprawdzały się, ale nie spełniały moich oczekiwań co do aplikacji, konsystencji, zapachu… ot taki dyskomfort, który mogłabym jakoś przeżyć, ale… wpadłam na fajny żel apteczny, który „rozmiękczał” tudzież „rozpuszczał” to co na skórze zbędne. I choć był w miarę skuteczny to w nim nie pasowało mi to, że nie ma żadnych drobin, którymi mogłabym masować skórę głowy. Powiecie pewnie „fanaberie jakieś”, ale ja lubię taki efekt, bo wierzę, że dodatkowo wpływam na krążenie i efektywność wnikania późniejszych dobroczynnych składników z aplikowanych preparatów pielęgnacyjnych.






Jakoś w grudniu zauważyłam, że w aptekach (dokładnie to tutaj) pojawił się oczyszczający peeling trychologiczny H-STIMUPEEL marki Pharmaceris. Zagłębiłam się w obietnice producenta, który skutecznie mnie przekonał o tym, że ten peeling prędzej czy później muszę sprawdzić na sobie. I oto jest! Co prawda jest to moje pierwsze wrażenie (po 3 użyciach), ale muszę przyznać, że mocno mnie zachwycił swoim ślicznym zapachem, wygodną formą aplikacji i doskonałą konsystencją. To jest bezgraniczna miłość od pierwszego użycia, ale pozwólcie, że zacznę od początku.






Peeling mieści się w miękkiej tubie, która ma fantastyczny system odkręcania nakrętki bez jej zdejmowania! I co ważne aplikator jest idealnie skrojony do pracy w trudnym terenie jakim jest głowa naszpikowana nieskończoną ilością włosów! Mimo iż są one cienkie to jest ich niesamowicie dużo i robią swoją objętość, jednak praca z peelingiem jest łatwa i przyjemna. Właśnie taki aplikator to jest absolutnie najlepsze rozwiązanie jakie można sobie wymarzyć przy takim produkcie! Brawo Pharmaceris!




Specyfik stosujemy na mokrą skórę głowy, czyli konieczne jest zwilżenie jej. Konsystencja peelingu jest przyjemnie kremowa i jednocześnie lekka. Gołym okiem można zauważyć drobiny, które fantastycznie masują skórę głowy i pozwalają usunąć to co jest zbędne. Oczywiście siłę nacisku trzeba umiejętnie kontrolować, bo mimo iż produkt wydaje się być delikatny to pod wpływem zbyt dużej siły możemy nabawić się niepotrzebnie podrażnień. Peeling łatwo spłukuje się z głowy i choć mam włosy do ramion to żadne drobiny nie pozostają na mych kosmykach.




Producent mówi, że peeling skutecznie usuwa zanieczyszczenia i nadmiar zrogowaciałego naskórka tworzące na skórze głowy warstwę krystalizacyjną. Odblokowuje ujścia mieszków włosowych i przywraca skórze fizjologiczną równowagę, stanowiąc pierwszy, niezbędny krok we właściwej pielęgnacji skóry głowy z problemem wypadania włosów i łupieżu. Oparty jest na komplementarnym działaniu enzymatycznych i mechanicznych składników ziszczających (papaina, łupiny z pestek moreli) dogłębnie oczyszcza skórę głowy (łupież, sebum, lakiery do włosów), zmniejszając tendencję do przetłuszczania się włosów. Jego naturalna formuła, zawierająca piroktonian olaminy, o właściwościach antybakteryjnych i regulujących procesy rogowacenia naskórka, zmniejsza niekorzystną mikroflorę w obrębie łusek i skutecznie zwalcza objawy łupieżu oraz zapobiega jego nawrotom. Kofeina, znana z właściwości wydłużających cykl życia włosa, poprawia mikrocyrkulację skóry głowy oraz dotlenia komórki, umacniając korzeń włosa. W rezultacie wzmacnia włosy, zmniejsza ich wypadanie, łysienie oraz stymuluje i przyspiesza ich naturalny wzrost. Mocznik zapewnia odpowiedni poziom nawilżenia skóry głowy, zapobiegając przesuszeniom. Trzeba przyznać, że wszystko brzmi świetnie!





Niezaprzeczalny jest fakt, że stosowanie peelingu zwiększa przyswajalność substancji aktywnych innych preparatów używanych w pielęgnacji skóry głowy, podnosząc ich skuteczność. Peeling  z pewnością znacznie poprawia kondycję skóry głowy i włosów, gdyż zauważyć można włosy uniesione u nasady bardziej niż kiedyś. Nie są one w żadnym stopniu obciążone i co fajne nie przetłuszczają się tak szybko.




To produkt, który wydaje się być stworzony na miarę moich potrzeb! Za funkcjonalne opakowanie już ma u mnie 5! a patrząc na działanie czuję, że jest świetnie! Chciałabym sprawdzić „okiem kamery” jak teraz wygląda stan mojej skóry głowy. Jestem przekonana, że ten peeling stanie się moim ulubieńcem roku w pielęgnacji włosów, a właściwie skóry głowy. Kupić można go oczywiście w aptekach oraz u producenta w sklepie.

Oczywiście peeling taki może dla niektórych okazać się produktem zbędnym by stosować go minimum raz w tygodniu. Jednak myślę, że warto go wypróbować.
Jestem ciekawa ile osób przyzna się do peelingowania skóry głowy a ile stwierdzi, że musi spróbować!
Jak jest w Twoim przypadku ?

20 komentarzy:

  1. Ja nigdy nie stosowałam peelingu skalpu, nie mam też problemu z wypadającymi włosami :)
    Ale bardzo mnie interesuje szampon ( bodajże ) micelarny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie wlosy strasznie jesienią lecialy. Teraz jest troszke lepiej. Ale i tak chce sie skusic na cos stymulujacego odrastanie... kiedys mialam fajny żel, ktory skutecznie zageszczal mają fryzure... (gdzie nawet na blogu kest post).
      Zazdroszcze troche braku problemow wlosowych. :)

      Usuń
  2. nie widziałam nigdy swojego skalpu na kamerze, może i lepiej bo niestety w tym miejscu moja skóra jest objęta łuszczycą , łuski pozbywam się dzięki odpowiednim, leczniczym szamponom jednak peeling też chciałabym wypróbować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci, ze widok skory glowy w tatakim powiekszeniu nie należy do fajnych ;)
      Musisz koniecznie wypróbować...

      Usuń
    2. domyślam się, mój skalp na pewno jeszcze bardziej by mnie wystraszył.

      Usuń
  3. Ja używam preparatu z Bandi, nie cierpię wypłukiwania drobinek z włosów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam tego produktu z Bandi, ale wiem o czym mowisz... przy domowych peelingach mnie krew zalewala jak je splukiwalam, trwalo to wiecznosc.

      Usuń
  4. nie wiedziałam, że istnieją tego typu produkty. Warto wiedzieć :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Istnieją i takie, i np. żele stymulujace wzrost włosów (swoją drogą swietny)!

      Usuń
  5. Poznaję go, przyjemnie się go aplikuje przez wygodny dzióbek:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo dobry produkt, mam i stosuję :) pierwsze wrażenia rewelacyjne!

    OdpowiedzUsuń
  7. Chętnie po niego sięgnę,będzie to miła odmiana po peelingu od Bandi :)

    OdpowiedzUsuń
  8. super produkt! stosuje od dwóch tygodni :)
    OBSERWUJE www.fancycares.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Czegoś takiego właśnie szukam, bo skóra mojej głowy daje o sobie znać. Dzięki za recenzję. Kupuję! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Przyznaję bez bicia, że nigdy peelingu głowy nie robiłam, ale przekonałaś mnie co do zmian w tym kierunku. Produkt prezentuje się naprawdę dobrze i chyba się na niego skuszę. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. Co prawda w czasie badań trychologicznych skóra mojej głowy prezentowała się całkiem nieźle i nikt nie zwracał mi uwagi na problemy w tej kwestii, ale z ogromną przyjemnością wypróbowałabym ten peeling. Jego działanie zapowiada się genialnie, a dodatkowo szampon Pharmaceris wspominam bardzo dobrze :)

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że tu zaglądasz. Zostaw ślad po sobie w formie komentarza, wtedy trafię również do Ciebie.