Nadaj sobie koloru z Fabulous Salf Tanning Gradual Lotion With Marula Oil Vita Liberata



Już niebawem czas świąteczno-noworoczny. W tym czasie, my kobiety, chcemy być niezwykle piękne i szykowne. Na co dzień lubimy podobać się innym, a w wyjątkowe świąteczne dni szczególnie mocno chcemy podkreślić swoje kobiece piękno, a w niektórych chwilach podkreślić swój seksapil :)

Gdy zbliżają się wielkie uroczystości rodzinne, święta czy też zabawa sylwestrowa lubię mieć wszystko zapięte na ostatni guzik. W takich momentach nie zapominam też o ładnym wyglądzie mego ciała, mam tu na myśli kolor skóry. Nie lubię być blada jak córka młynarza, źle się czuję wtedy. Lubię mieć delikatną opaleniznę, najlepiej byłoby naturalną, ale w naszym klimacie jesienią i zimą trudno o takową. Dlatego też sięgam po samoopalacze, które w szybki sposób gwarantują kolor. Nie sięgam jednak po pierwszy lepszy produkt. Tutaj śmiało mogę stwierdzić, że w tej kwestii oddałam się zupełnie marce Vita Liberata, która swoimi propozycjami udowadnia, że jest perfekcyjna i najlepsza!

Sięgając po produkty Vita Liberata nie mam obaw, że coś pójdzie nie tak podczas aplikacji czy też już po niej. Efekt zawsze jest zadowalający i przechodzi moje oczekiwania. Jeszcze nigdy się nie zawiodłam i proszę niech już tak zostanie! 

Dziś kilka słów o balsamie Fabulous Salf Tanning Gradual Lotion With Marula Oil. Wydawać mogłoby się, że to normalny balsam nawilżający, wskazywać mogłaby na to barwa i konsystencja. Jednak nic bardziej mylnego. To doskonały balsam nawilżający, który stopniowo opala naszą skórę. Efekt można uzyskać już po kilku godzinach od aplikacji, jednak by cieszyć się ładną głęboką opalenizną warto stosować ten balsam kilka dni pod rząd. Pogłębiamy wtedy efekt, który ciągle wygląda ładnie i naturalnie! Jeśli po kilkudniowej aplikacji stwierdzimy, że nie mamy potrzeby pogłębiać już swojej opalenizny musimy liczyć się z tym, że po  8-10 dniach efekt opalenizny zniknie ;)


Co jest fajne w tym balsamie to fakt, że daje on niesamowite uczucie głębokiego nawilżenia. Skóra staje się aksamitnie gładka i miękka, zadbana i wypielęgnowana do granic możliwości. Na próżno szukać jakichkolwiek suchych miejsc czy też uczuleń. Mnie nic takiego się nie zdarzyło. A to wszystko w przyjemnej atmosferze, bo balsam ten gdy nas opala to nie wydziela żadnego smrodku! To jest ogromna przewaga nad wszystkimi innymi dostępnymi na rynku tego typu produktami! Za to złota gwiazda się należy!


Oczywiście przed zastosowanie tego typu preparatu trzeba zadbać o idealne złuszczenie martwego naskórka. To nam gwarantuje cudny efekt bez zacieków i plam. Aplikacja balsamu z pomocą rękawicy przebiega sprawniej i dodatkowo chroni wnętrze dłoni. Jak dla mnie to doskonały sposób, by w jesienno zimowe dni bez większego wysiłku zadbać o ładny kolor skóry, tak by nie straszyć bladością ;)

Ten i inne produkty Vita Liberata kupicie w perfumeriach Sephora.

Skład:
Aloe Barbadensis (Aloe Vera) Leaf Water*, Dihydroxyacetone**, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Cetyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Panthenol, Disodium EDTA, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter (Beurre)*, Saccharide Isomerate*, Tocopheryl Acetate, Cucumis Melo (Melon) Fruit Extract, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Hyaluronic Acid, Vitis Vinifera (Grape) Seed Extract, Ginkgo Biloba Leaf Extract, Fucus Vesicolosus (Bladderwrack) Extract*, Sclerocarya Birrea (Marula) Oil, Litchi Chinensis (Lychee) Fruit Extract, Rubus Idaeus (Raspberry) Seed Extract*, Hydrolysed Silk (Soie), Glycyrrhiza Glabra (Licorice) Extract*

* Składniki organiczne.
** Składniki pochodzenia naturalnego.




Szykujecie swoje ciała na świąteczno-noworoczne blaski fleszów ? Stosujecie samoopalacze czy może chodzicie opalać się pod żarówkami ? A może w ogóle nie jest dla Was ta kwestia ważna ?
 

14 komentarzy:

  1. Uwielbiam kosmetyki vita liberata. Moja największa miłością jest nocna maseczka

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam go w zapasach i muszę koniecznie zabrać się za używanie. Ostatnio mam wrażenie, że jestem blada jak prześcieradło ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Blada jak prześcieradło.... oj, nie lubię tego efektu :)
      Użyj i daj znać jak się spisał balsam u Ciebie.

      Usuń
  3. ja unikam samoopalaczy jak ognia, boję się, że zrobię sobie więcej krzywdy niż pożytku;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko zależy od firmy. Vita Liberata to najlepsza marka z tego typu produktami jaką znam!

      Usuń
  4. typowego samoopalacza nie używałam. w wakacje stosowałam balsam brązujący pod prysznic z Lirene:) moja teściowa poleca samoopalacze od Marc Inbane :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lirene mnie ciekawi, ale boję się takiego opalania. Czy ono jest równomierne, bez smug ?

      Usuń
  5. U mnie tylko od wielkiego święta widnieja takie kosmetyki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To już coś! Niektóre Panie w ogóle nie przywiązują uwagi do tego typu kosmetyków.

      Usuń

Miło mi, że tu zaglądasz. Zostaw ślad po sobie w formie komentarza, wtedy trafię również do Ciebie.