Szczoteczka soniczna BEAUTYline, czyli biedronkowa wersja Foreo Luna




Szczoteczka soniczna BEAUTYline dostępna jakiś czas temu w Biedronce zrobiła furorę. Każdy (lub prawie każdy) ją miał, bądź też chciał mieć. Cena niewielka, bo tylko 32,99 zł a maleństwo naprawdę uroczo się prezentowało i pierwsze wrażenie było naprawdę pozytywne. Dostępne były cztery wersje kolorystyczne, ja skusiłam się na piękny róż!


Zastanawiałam się czy będę w ogóle po nią sięgać, bo wszak to taki gadżet, bez którego można się obejść. Jednak chciałam sprawdzić jak to będzie, czy ja będę systematyczna, czy może po kilku dniach rzucę w kąt moją piękność ;)


Od razu przejdę do sedna! Ta szczoteczka mnie zauroczyła swym działaniem! Uwielbiam wieczorny masaż twarzy, który można nią sobie zafundować. To bardzo przyjemne chwile, a co dla mnie równie ważne, szczoteczka ta sprawia, że kosmetyki pielęgnacyjne typu serum i krem na noc dużo szybciej wchłaniają się i odnoszę wrażenie, że docierają w głębsze warstwy skóry, która stała się sprężysta, elastyczna i pięknie wygładzona. Szczoteczka przyczynia się do skutecznego peelingu, który jest regularny i jednocześnie delikatny, nie zauważyłam żadnych podrażnień czy wyprysków.


Z kwestii technicznych powiem, że w dotyku jest przyjemnie aksamitna. Silikon jest miękki i nie podrażnia mojej skóry. Wypustki są elastyczne i z łatwością docierają do wszelkich zakamarków przy nosie chociażby ;) Szczoteczka sama w sobie nie jest zbyt ciężka, nie przyczynia się do mdlenia dłoni podczas używania jej ;) Posiada dwa rodzaje drgań - pierwszy to mój ulubiony, jest subtelniejszy! Drugi sprawia, że czuję brzdęk w uszach :) Jej higiena jest łatwa i prosta - wszelkie resztki płynu/żelu do oczyszczania zmywam pod bieżącą wodą. Niejednokrotnie "lądowała" cała pod strumieniem wody i nic nigdy się jej nie stało. Zaglądałam nawet do baterii czy aby nie dostała się tam wilgoć, bo producent nie mówi nic by ta była wodoodporna. Jednak za każdym razem gdy dłużej potrzymam ją pod wodą sprawdzam czy jest tam suchutko. I chwała jej za to, że tak jest - cieszę się, że szczoteczka "umie być" szczelna ;)


Podsumowując krótko, uważam, że kupno tej szczoteczki było dobrym posunięciem. Wiem już, że masowanie twarzy nią jest czymś przyjemnym i powiem szczerze, że chciałabym kiedyś wypróbować sławnej szczoteczki sonicznej Foreo Luna.

Dajcie znać czy kupiłyście tę wersję biedronkową i jak się sprawdza u Was, czy jesteście zadowolone ?

PS. Kilka dni temu widziałam w biedronkach pojedyncze sztuki, także kto nie kupił a chciałby ją mieć to proszony jest o udanie się do najbliższej biedronki w celu zorientowania się czy takowa czeka na niego :)
    

8 komentarzy:

  1. Zanim się dowiedziałam, że są, to już dawno ich nie było;) Może uda mi się wyłapać jakąś pojedynczą sztukę, aczkolwiek jest to gadżet nie aż tak mi potrzebny:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Na pewno przyniesie wiele dobrego, szkoda że nie załapałam się by kupić taką w Biedronce :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Kusi mnie ta szczoteczka, być może wypróbuję ją :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Skocze i sprawdzę czy jest jeszcze dostępna :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja kupiłam Foreo w czasie, kiedy te bierdonkowe wyszły na światło dzienne :)

    OdpowiedzUsuń
  6. rzadko bywam w biedronce, kiedyś widziałam tak te szczoteczki i żałuję, że się nie skusiłam, pewnie tak jak piszesz pojedyncze szczoteczki jeszcze będą się gdzieś pojawiać

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawa jestem jak by się u mnie sprawdziła, nigdy nie miałam takiej szczoteczki sonicznej, zastanawiam się, jakie to uczucie na twarzy :)

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że tu zaglądasz. Zostaw ślad po sobie w formie komentarza, wtedy trafię również do Ciebie.