Trudny powrót... + Eveline Vonder Show Volume



Po prawie dwumiesięcznej przerwie wracam do blogowania. Mam nadzieję, że odnajdę na nowo "rytm regularności", który gdzieś po drodze zagubiłam. Nie ukrywam, że kilka razy próbowałam tutaj sklecić kilka słów, jednak zawsze coś krzyżowało moje plany. Dziękuję, że mimo wszystko zaglądałyście a i nawet pisałyście, często martwiąc się o mnie. Tak jak już kilku osobom mówiłam, miewam się dobrze i teraz już wracam. Przerwa ewidentnie była mi potrzebna, choć nie o takiej przerwie długiej myślałam ;) Ale dzięki niej kilka spraw ujrzało światło dzienne, kilka posunęło się dalej. Oby wszystko nabrało dobrego kierunku, podążało w dobrą stronę, a będzie dobrze. ...Kilka słów wstępu na początek, a teraz szybciutka recenzja ;)


Dziś na tapecie tusz do rzęs Eveline Vonder Show Volume. 
Proste opakowanie, które kryje w sobie fajną silikonową szczoteczkę. Ja osobiście taki lubię najbardziej, bo potrafią z moimi rzęsami zrobić cuda :) Konsystencja tuszu od samego początku okazała się fajna, nie trzeba było dawać jej czasu by dojrzała do stanu używalności ;) Łatwo można było nabrać odpowiednią ilość na szczoteczkę i bez problemu można wytuszować rzęsy. 


Tusz mnie zachwycił efektem jaki zobaczyłam już za pierwszym razem. O ile na żywo wszystko wyglądało idealnie, tak na zdjęciach aż tak tego nie widać. Tusz naprawdę świetnie wydłużył rzęsy i delikatnie pogrubił je, stały się gęste i bardzo wyraziste. Jedna warstwa daje normalny efekt, natomiast dwie sprawiają, że oko jest wyraźne, a rzęsy naprawdę mocno czarne i sprawiają wrażenie ekstremalnie długich. 


Tusz rewelacyjnie spisywał się przez dwa miesiące, później już delikatnie przyschnął i zaczął się czasami kruszyć. Jednak gdy jego konsystencja była ciągle mokra nic takiego się nie wydarzyło. Dodatkowo łatwy demakijaż oraz brak efektu pandy sprawiał, że był tuszem, po który sięgałam codziennie. 

Skład: AQUA, SYNTHETIC BEESWAX, PARAFFIN, ACACIA SENEGAL GUM, STEARIC ACID, TRIETHANOLAMINE, PALMITIC ACID, BUTYLENE GLYCOL, COPERMICIA CERIFERA CERA, GLYCERYL STEARATE, POLYBUTYLENE, VP/EICOSENE COPOLYMER, ORYZA SATIVA CERA, HYDROXYETHYLCELLULOSE, MYRISTIC ACID, ARACHIDIC ACID, BEHENIC ACID, OLEIC ACID, PHENOXYETHANOL, METHYLPARABEN, PROPYLPARABEN, CI 77499

Podsumowując krótko: tusz Vonder Show Volume, którego szczoteczka idealnie rozczesuje rzęsy, świetnie wydłużając je i zagęszczając doskonale wpisywał się w letni makijaż. Naprawdę go polubiłam i chętnie zakupię jeszcze raz jak zużyję moje napoczęte maskary. Cenowo wypada naprawdę dobrze: ok.18zł/1oml.
Jestem z niego bardzo zadowolona. 

Znacie ten tusz ? Co o nim sądzicie ?

6 komentarzy:

  1. Pierwszy raz widzę ten tusz, a pewnie takie opakowanie przykułoby mój wzrok :O

    OdpowiedzUsuń
  2. Miło, że do nas wracasz :)
    Tuszu nie miałam, ale jestem ciekawa jakby się u mnie sprawdził :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam po dłuższej przerwie. U mnie niebawem też szykuje się. Przeprowadzamy się w ciągu kolejnego miesiąca.
    Mam nadzieję, że wszystko sprawnie pójdzie :) A co do tuszu, to rzeczywiście ładnie sprawdza się :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nieraz przerwa jest potrzebna :) Super, że do nas wróciłaś :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Lubię ten tusz, daje naturalny efekt :)

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że tu zaglądasz. Zostaw ślad po sobie w formie komentarza, wtedy trafię również do Ciebie.