Sally Hansen Dry & Go Drops, czyli o wysuszaczu słów kilka



Nie pamiętam już gdzie i kiedy dokładnie zobaczyłam go pierwszy raz, ale doskonale pamiętam mój zachwyt czytając recenzję tego cuda. Im więcej ich czytałam, tym bardziej chciałam mieć ten kropelkowy wysuszacz do paznokci. Jeśli jesteście ciekawe jak się u mnie sprawdził czytajcie dalej :)


Kropelki Sally Hansen cieszą oko. Śliczna buteleczka oraz uroczo zagięta i łatwa w obsłudze pipeta sprawiły, że stosowanie kropli to niesamowity komfort. Szybko i bez najmniejszych problemów aplikuje się kropelki - w moim przypadku było ich po jednej na każdy paznokieć, przy kciukach czasami dwie małe ;)

Producent obiecuje dużo. I muszę przyznać, że stosowanie kropli zgodnie z instrukcją działa cuda. Na początku zastanawiałam się po co na lakier mam nakładać top, a dopiero na top te krople, skoro ogólnie krople wysuszają wszystko w mig. Jednak różnicę tę zauważyłam kilka razy, gdy to pokusiłam się wypuścić krople bezpośrednio na kolorowy lakier. Zapytacie jaka była różnica... a no taka, że ja - lubiąca efekt żelowego paznokcia - zauważyłam, że bez topu w formie lakieru paznokcie są "płaskie" i chude jakby "papierowe". Niestety tutaj zauważalne było moje uwielbienie do paznokcia pokrytego topem czy ty Miss Sporty czy Insta Dri z Sally Hansen. Dlatego też bardzo często stosowałam się do wskazówek producenta i mogłam się cieszyć błyskawicznie suchym mani! Naprawdę szybko wszystko zasychało, bez obaw mogłam się kłaść spać i smacznie spać do rana. Żadne odgniecenia kołdry nigdy się nie pojawiły! Jak już wcześniej wspomniałam kilka razy zastosowałam krople na lakier kolorowy, bez standardowego wysuszacza. Paznokcie również szybko były suche i również nic na nich się nie odgniatało! Jednak mnie osobiście brakowało mi tego żelowego efektu na paznokciach ;)

Jak nazwa wskazuje są to krople, czyli płyn. Ma on niebieskie zabarwienie, jednak tylko w buteleczce. Na paznokciu nic niebieskiego nie widać, nawet na białym lakierze. 
Buteleczka pierwotnie zakręcona jest koreczkiem, który podczas pierwszego użycia należy zamienić na aplikator - pipetę.  Dzięki niej krople świetnie rozlewają się na paznokciu jednocześnie otaczając okoliczne skórki. Świetnie na nie wpływają!


Podoba mi się również to, że przedłużają żywotność naszego mani. Paznokcie są w świetnym stanie grubo ponad tydzień. Wiadomo, że najbardziej zauważalne są zawsze starte końcówki, ale naprawdę w znikomym stopniu. Widać to ładnie przy ciemnych odcieniach. Tragedii nie ma! :)



Preparat ten jest wydajny i jego koszt w stosunku do wydajności jest niski. Cena regularna to ponad 30 zł, jednak warto rozglądać się za promocjami. Ja swoje kropelki kupiłam TUTAJ i zapłaciłam 16zł. 


Aktualnie od jakiegoś czasu nie stosuję już normalnych lakierów, gdyż przerzuciłam się na hybrydy, stąd też porzuciłam stosowanie kropli w celu przyspieszania wysychania. Jednak lubię zaaplikować krople w skórki. Mam wrażenie, że mocno je odżywiają, a te są ładne i nie odstają, wyglądają bardzo dobrze. Z całą pewnością jest to zasługa witaminy E i jojoba. 

Jestem ciekawa czy stosujecie tego typu specyfików do przyśpieszania wysychania lakierowych wyczynów w domowym zaciszu. Dajcie koniecznie znać co sądzicie o tych kroplach :)

15 komentarzy:

  1. Nie stosuję tego typu produktów. Jakoś nie wierzę w ich działanie ;) A gdy maluję paznokcie robię to zazwyczaj oglądając film, więc mają one dużo 'naturalnego' czasu na wyschnięcie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. A wiesz, że ja czytam o nim chyba pierwszy raz? :) Dobra sprawa z tym wysuszaczem. Choć ja ostatnio w ogóle nie mogę malować pazurków.

    OdpowiedzUsuń
  3. Po nieudanych próbach z SV skapitulowałam i nie używam, ale ten wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  4. pierwszy raz na oczy go widzę :) ja nie potrzebuje takich wynalazków, posiadam szybkoschnący top, a teraz i tak noszę hybrydy :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Zawsze czaję się na niego, aby kupić go sobie w Rossmannie, ale czekam cierpliwie jak skończy mi się osuszacz z FM Group :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie miałam jeszcze, ale SH raczej lubię;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie przepadam za kroplami wysuszającymi - dla mnie są zwyczajnie niewygodne :[ Aczkolwiek nieco się też zraziłam kroplami od Essence..

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie słyszałam o tym produkcie:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja nigdy nie wierzyłam w działanie takich kosmetyków i nie kupowałam. ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie przepadam za takimi wysuszaczami - dużo lepiej sprawdzają się u mnie te w pędzelku :) Dlatego moim ulubieńcem jest Insta Dri z Sally Hansen :)
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
  11. Pierwszy raz widzę ten produkt, ale chyba się skuszę. Bo ostatnio zaprzestałam malowania paznokcie właśnie ze względu na czas schnięcia. Położę się spać to się poodciskają, zacznę pisać na klawiaturze to gdzieś zawsze zahaczę. Może dzięki tym kropelką się przełamie ;)

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie słyszałam o nim. U mnie nie zawodny jest top coat Seche Vite :) Cudow :)

    OdpowiedzUsuń
  13. oO :) ciekawy, bo ja trafiałam zawsze na buble :(

    OdpowiedzUsuń
  14. Widze to pierwszy raz , ale chciałabym spróbować , zawsze psuję sobie świeżo pomalowane paznokcie ;D

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że tu zaglądasz. Zostaw ślad po sobie w formie komentarza, wtedy trafię również do Ciebie.