Odżywczy krem do rąk z maliną nordycką , Neutrogena






Jakiś czas temu do koszyka z zakupami wrzuciłam krem do rąk z maliną nordycką. Pozycja, którą proponuje Neutrogena ma różnorakie opinie. Postanowiłam sama się przekonać o tym jaki jest ten krem, co robi i jak działa. Czy się sprawdził ? O tym dalej :)

Zacznę od opakowania – Ne ma się do czego przyczepić. Wygodna tuba, stawiana na zamknięciu typu klik sprawia, że krem jest zawsze w gotowości do użycia.


Konsystencja jest zwarta i jednocześnie lekka, nie jest to gęsty, uporczywy w aplikacji i rozsmarowaniu krem do rąk. Łatwo wydobyć żądaną ilość, szybko się wchłania, mimo iż pozostawia po sobie bardzo delikatny film. Jednak jest to przyjemna warstewka, nie jest ani lepka, ani kleista, ani też tłusta. Lubię to wykończenie.


Jeśli chodzi o działania to krem doskonale działa już od momentu aplikacji. Szybko łagodzi podrażniania, uporczywą suchość i szczypanie. Nawilża w wystarczający sposób na długo. Nie muszę aplikować kremu co kilka godzin, nie mam też nagłej potrzeby po czynnościach w kuchni, typu zmywanie naczyń bez rękawic. Krem pozwala mi przez długi czas cieszyć się gładką i miękką skórą rąk, dobrze je nawilża i sprawia, że moje dłonie są moją wizytówką, którą każdemu bez obaw mogę „wręczyć” :)


Zapach jest dla mnie ważnym aspektem, szczególnie w kosmetyku, który jest w bliskim kontakcie z moim nosem. A mam to do siebie, że kreowane ręce często wędrują w okolice mego nosa, lubię przyjemną woń kremów do rąk. W pewnym stopniu pozwalają mi się odprężyć w ciągu dnia. Ten ni pachnie nachalnie, powiedziałabym, że to delikatna malinowa poświata, która jest przyjemna. Czy tak pachnie malina nordycka tego nie wiem, być może …. Tak czy inaczej mnie zapach odpowiada. Nie jest męczący, nie mdli ani nie powoduje kręciołków w żołądku J

Dostępność kremu jest spora, wszelkie drogerie i sklepy typu super bądź hipermarket mają go w swojej ofercie. Cenowo bywa różnie nawet od 8 do 15 zł. Ja swój kupiłam z pomadką Neutrogeny gratis za cenę ok.12 zł (Tesco).


Dla mnie ten krem okazał się naprawdę bardzo dobry. I choć nie znika całkowicie to nawilżenie jest wyczuwalne, a wszelaki dyskomfort idzie w zapomnienie na długi czas  bezpośrednio po aplikacji.

15 komentarzy:

  1. Szkoda,że zawiera parafinę. Tej zimy polubiłam krem Madara z północnych malin. Dobry na mrozy. :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. JA bardzo lubię wersję klasyczną niebieską :) a Parafina do dłoni nie jest zła : ]

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja mama ma i bardzo chwali :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ja wol.e oryginalną wersje ta u mnie się zupełnie nie wchłaniała

    OdpowiedzUsuń
  5. Dla mnie kosmetyki neutrogena to buble ;/

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawa jestem zapachu tego kremu :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Miałam go i w przeciwieństwie do balsamu, który wypadł genialnie..krem do rąk nie zachwycił mnie :( choć inne są dobre i bardzo skuteczne.

    OdpowiedzUsuń
  8. Pamiętam, że miałam go dawno temu razem z pomadką z tej serii i wtedy mi odpowiadały ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. To świetnie, że się spisuje ;)) Muszę kiedyś w końcu spróbować tą Neutrogenę :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo lubię jego zapach jak i działanie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Brrr nie lubię. Śmierdzi i słabo działa :<

    OdpowiedzUsuń
  12. Z tej serii miałam balsam w słoiczku, był całkiem ok :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo lubię ich produkty pozytywnie służą mojej skórze zawsze :) Kremu do rąk jeszcze nie próbowałam, ale jako maniaczka kremów muszę to zmienić :D w dodatku jeśli lekko pachnie maliną to na pewno wpadnie w moje ręce, a dokładnie mówiąc "na moje ręce" :)

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że tu zaglądasz. Zostaw ślad po sobie w formie komentarza, wtedy trafię również do Ciebie.