Yves Rocher Peelingujący olejek do dłoni




Czy jest rzeczywiście uzasadniona konieczność stosowania „celowego” peelingu do dłoni ? Wiele osób pewnie powie, że absolutnie nie i po części mogłabym się nawet zgodzić. Sama do pewnego czasu nie stosowałam ich w ogóle (stosowałam tych samych co do ciała), a raz na jakiś czas sięgałam po peelingi skierowane do dłoni, które faktycznie były fajne w działaniu. Jednak moje podejście zupełnie się zmieniło kiedy to w ofercie Yves Rocher pojawiła się peelingująca oliwka do dłoni. Długo za nią chodziłam, wiele recenzji przeczytałam, wiele razy wzdychałam do niej. Aż w końcu kupiłam w cenie promocyjnej 12,90zł/75 ml. I co się okazało ?


Na początek co mówi producent...
Aby zapewnić dłoniom miękką skórę, należy regularnie stymulować jej odnowę komórkową. Zawarte w olejku nasiona truskawki doskonale złuszczają martwe warstwy naskórka. Formuła wzbogacona w arnikę dodatkowo chroni skórę przed czynnikami zewnętrznymi. Konsystencja olejku zapewnia skórze dłoni niezwykle aksamitne wykończenie.


Działanie:
• stymuluje odnowę komórkową skóry dłoni
• chroni przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi


Skład:
Arnika, kwiat oryginalnie pochodzący z górskich obszarów Europy, znana jest z ochronnych właściwości dla skóry.
Aby chronić zagrożony gatunek jakim jest Arnika górska, Yves Rocher stosuje odmianę Arnica Chamissonis z ekologicznych upraw w La Gacilly.
Dostępność: stacjonarne sklepy Yves Rocher bądź sklep internetowy (klik!)


Opakowanie jest bardzo przyjemne dla oka. Jest też wygodne w użyciu - miękka tubka pozwala łatwo wydobyć kosmetyk w odpowiedniej ilości. 



Ten peeling to mój hit i to już od pierwszego użycia! Doskonała konsystencja gęstej oliwki, która w żadnym stopniu nie jest tłusta, nie spływa z dłoni a wręcz przeciwnie – bardzo przyjemnie pokrywa skórę i działa znakomicie! Jest to roślinny peeling bez sztucznych drobinek. Zatopione drobiny, które można dostrzec to nasiona truskawki, które w pełni ulegają rozkładowi. Bardzo przyjemnie masują skórę odsłaniając tę nową, młodziutką :) Peeling ten nie jest absolutnie zbyt ostry, jednak jest wystarczający by w szybkim czasie doprowadzić przesuszoną skórę dłoni do idealnego(!) stanu.

Na etykiecie jest informacja, by stosować ten olejek na suchą skórę, natomiast na stronie sklepu Yves Rocher można wyczytać, by nakładać na delikatnie zwilżoną. Przyznaję, że oba sposoby mi odpowiadają, obydwa są naprawdę skuteczne. W obydwóch przypadkach wydajność kosmetyku jest tak samo spora. Wystarczy mała ilość odpowiadająca wielkości monety jednozłotowej by idealnie nawilżyć i wygładzić skórę dłoni. Olejek bardzo dobrze się spłukuje, w tym momencie można zauważyć „mleczną” barwę, która szybko znika nie brudząc niczego w koło.




Na uwagę zasługuje również śliczny zapach, bardzo przyjemny, charakterystyczny i zachęcający do aplikacji. Ciężko go określić precyzyjnie, ale nie jest mdlący ani zbyt słodki, nie jest też sztuczny co mi bardzo odpowiada. Aplikacja tak pachnącego kosmetyku jest naprawdę odprężająca! Warto się o tym przekonać...

Podsumowując krótko stwierdzić muszę, że jest to najlepszy peeling do dłoni jaki miałam okazję poznać. Konsystencja i zapach bardzo mi odpowiadają, efekty „po” są doskonałe, gdyż nawilżenie jest wyczuwane przeze mnie przez bardzo długi czas a skóra jest miękka i gładka oraz aksamitna w dotyku. Aż żałuję, że producent sugeruje by używać go tylko dwa razy w tygodniu. Jednak nie ma faktycznie potrzeby by używać go częściej, ale całokształt tego cuda sprawia, że chciałoby się go częściej stosować, dla samego chociaż zapachu i konsystencji!




Jeśli lubicie dać sobie odrobinę luksusu zainwestujcie te kilka złotych w ten kosmetyk, myślę, że będziecie zachwycone tak jak ja!

13 komentarzy:

  1. Ja dostałam go w ramach Blogerskich Mikołajek ;) I też jestem z niego zadowolona ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie gdy kosmetyk, który dostaje się sprawdza się! :)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Warto wypróbować! Szczerze polecam :)

      Usuń
  3. Dla mnie to bardzie gadżet niż peeling i raczej nie kupię go ponownie ale też nieszczególnie żałuję zakupu bo udało mi się go upolować za kilka złotych ;))

    OdpowiedzUsuń
  4. Myślę, że spodobałby mi się :))

    OdpowiedzUsuń
  5. zaciekawiłaś mnie tym olejkiem:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam go, ale... jeszcze nie wypróbowałam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam go, ale jakoś rzadko używam :-)

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że tu zaglądasz. Zostaw ślad po sobie w formie komentarza, wtedy trafię również do Ciebie.