Walczy z cellulitem, czyli CelluBlue



CelluBlue to niewielki silikonowy przyrząd, przy pomocy którego walczymy z cellulitem. Niebieskie cudo działa na zasadzie baniek chińskich, pozwala w łatwy, szybki i  bezbolesny sposób wymasować ciało w miejscu gdzie chcemy uzyskać większą jędrność i elastyczność skóry, pozbyć się pomarańczowej skórki. Wydaje mi się, że jest delikatniejszy dla skóry niż bańki chińskie, dzięki zaokrąglonemu brzegowi. Jednak czy tak jest w rzeczywistości ciężko mi sprawdzić, gdyż baniek chińskich nie posiadam.


„Urządzenie” to jest niewielkich rozmiarów, mieści się w dłoni. By jego stosowanie było przyjemniejsze warto skórę pokryć jakimś nawilżającym olejkiem/masłem/kremem. Sam „cudaczek” nie wymaga specjalnej konserwacji, po użyciu wystarczy go umyć pod bieżącą wodą z dodatkiem mydła. Ot, cała filozofia :)


„Kubeczek” łatwo się obsługuje, wystarczy ścisnąć jego czubek i przyłożyć do skóry jednocześnie delikatnie puszczając palce, w tym momencie skóra zostanie zassana do środka. Wystarczy codziennie przez minimum trzy tygodnie masować wybraną partię ciała przez 5 minut. Masaż, który należy wykonywać polega na ruchach ssących. Najpierw pionowych w kierunku góra – dół (3minuty), później poziomych (1minuta) i na samym końcu  „okrężnych” (1minuta). Każdorazowo należy pamiętać, że ruchy te wykonujemy zawsze w górę.


Co fajne to fakt, iż już po jednym takim seansie można zauważyć, że sprężystość i jędrność skóry poprawia się. Oczywiście by wyeliminować pomarańczową skórkę należy być systematycznym. To właśnie systematyczność gwarantuje polepszenie kondycji skóry, eliminację cellulitu oraz zwiększenie jędrności i elastyczności skóry.

Początkowo nie wierzyłam w działania CelluBlue, póki sama nie doświadczyłam jak działa. Jestem zadowolona, że poznałam to niebieskie cudo, które poprawiło moją systematykę w walce o jędrne ciało wolne od cellulitu. CelluBlue jest dalej w użyciu, uwielbiam się nim masować. Zadziwiające jest jak szybko potrafi uzależnić :) W tym przypadku to miły nałóg!

Wiem, że nie należy do tanich (18,90 euro) i jest dostępny tylko on line <klik!>, jednak myślę, że naprawdę warto przyjrzeć mu się z bliska.
Ja polecam serdecznie! A czy Wy spróbujecie to już tę decyzję pozostawiam Wam. 

 Fakt otrzymania CelluBlue do testów nie miał wpływu na moją opinię.



14 komentarzy:

  1. Kogo nie czytałabym na blogosferze, to to ma... a mnie to wcale nie rajcuje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serio ? Ale że co, że nie działa, czy co ?

      Usuń
  2. Miałam banki i myslalam ze to jest podobne, jednak dostałam to niedawno i juz wiem ze jest o wiele bardziej plastyczne. Co prawda efektów spodziewam sie podobnych, ale na pewno łatwiej sie tym obsługuje ; )

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wierzyłam w jego działanie, jednak widać, że to kolejny hit ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jakoś sceptycznie jestem nastawiona do takich cudaków :)

    OdpowiedzUsuń
  5. wszędzie czytam że działa cuda, będę musiała się skusić :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Już kupiłam masażer i leży. Ech z tą moją systematycznością... Ale fajnie, że działa :)

    OdpowiedzUsuń
  7. sceptycznie podchodzę do specyfików walczących z cellulitem - moim zdaniem to aby się go pozbyć trzeba przede wszystkim ćwiczyć :)

    OdpowiedzUsuń
  8. U mnie po miesiącu niestety nie zauważyłam poprawy. Teraz robię sobie przerwę ale w listopadzie ruszam ponownie :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. ja mam bańki chińskie więc nie do końca kusi mnie to cudo

    OdpowiedzUsuń
  10. używam tej banieczki już z 2 miesiące albo i dłużej , jestem zadowolona z efektów ale trzeba stosować ją regularnie

    OdpowiedzUsuń
  11. kolejna pozytywna opinia :)
    jestem ciekawa jakby się spisał u mnie :)

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że tu zaglądasz. Zostaw ślad po sobie w formie komentarza, wtedy trafię również do Ciebie.