Jajo, jajko, jajeczko ....





Któż nie słyszał o jajku, służącym do rozprowadzania podkładu ręka w górę ! :)
Tak jak przypuszczałam, większość z Was (jeśli nie wszyscy nawet) o „jakimś jajku” do podkładu słyszało i to nawet niejednokrotnie ;)
Osobiście od bardzo dawna rozmyślam nad fenomenem pierwowzoru różowego jajeczka, czyli Beaty Benderem. Jednak póki co tylko na rozmyślaniu i nim pozostało.


To jajko, które proponuje SYIS otrzymałam od ShinyBox. Trafiło do mnie w ramach reklamacji, ale o tym może innym razem. Nie zmienia to faktu, że jajko bardzo mi przypadło do gustu.


Jego dość zbita struktura świetnie aplikuje podkład. Zasada użytkowania jest banalnie prosta. Wystarczy gąbkę zmoczyć i starannie wycisnąć. Podczas procesu „namaczania” gąbka zwiększa swoje wymiary, ‘rośnie’ i staje się przyjemnie zimna w dotyku :) Na wilgotną gąbkę nakłada się podkład, ja często nakładam na nadgarstek, a dopiero z niego zbieram „mazidło”, które ma przede wszystkim wyrównać koloryt mojej cery. Metodą stemplowania podkład nakłada się szybko i łatwo, w zależności od potrzeb można stopniować krycie. Nałożony podkład wygląda naturalnie, bez smug i zacieków. 


Stożkowata końcówka świetnie spisuje się w trudniejszych miejscach, bardzo fajnie „wklepuje” korektor pod oczami. Szeroki koniec gąbeczki, popularnie zwana „dupka” :) świetnie rozprowadza podkład na większych obszarach twarzy. 


Mycie gąbeczki jest banalnie łatwe. Wystarczy mydło i bieżąca woda. I to tyle. :) Od ok. dwóch tygodni codziennie używam jajeczka. Póki co nie odkształciło się i nie zmieniło barwy. Ciągle wygląda jak nowe. Nakładanie podkładu jest niezwykle przyjemne, a efekt końcowy zachwyca mnie ;) 

Cena: 24,99 zł
Dostępność: np. TU


Używacie jakiegoś jajeczka ? Czy jednak pędzle idą w ruch ?

18 komentarzy:

  1. Ja używam zwykłych gąbeczek do podkładu kupionych w Naturze ;)) . Może kiedyś skuszę się na to jajko :D .

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie używałam jeszcze takich jajeczek do podkładu, będąc w Pradze chciałam kupić takie z Ebelin, ale nie było. Ciekawość jednak pewnie zwycięży i w końcu kupię któryś "model". Cena tego jest całkiem przyjemna i dobrze, że jesteś z niego zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj marzy mi się ale puki co mam pędzel.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie miałam takiego jajeczka. Przeważnie używam pędzli lub palców do nakładania podkładów :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja swoje jajeczko do pokładu mam marki BrushArt i również bardzo fajnie się sprawuje :)

    OdpowiedzUsuń
  6. ja mam jajeczko z Ebelin i je uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. też mam to z shiny, jestem pod wrażeniem jak naturalnie wygląda pomalowana nim twarz :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Szczerze to jeszcze nie miałam gabeczki w postaci jajka, ale bardzo lubię takie aplikatory właśnie o strukturze gąbek :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam ebelin i rt i narazie mi wystarczają, chociaz ten tez bym wyprobowala ! <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Tak rzadko się maluję, że nie potrzebuję takiego jajka.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja nakadam podkład paluszkami, coć z przyjemnością spróbowałabym takim jajeczkiem :D
    http://zyciowa-salatka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Tej gąbeczki nie znam, ale od różowych jaj jestem uzależniona. Nic innego nie rozprowadza tak ładnie podkładu. Pędzel mogą się chować :)

    OdpowiedzUsuń
  13. moja chińskie jajko nie zrobiło szału i już go nie używam, wróciłam do pędzli

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja mam jajeczko z Ebelin i absolutnie je uwielbiam. Daje piękny, naturalny efekt idealnej cery.

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam jajeczko z ebelin ;). Sprawuje się dobrze ale są podkłady, które wolę aplikować pędzlem lub... palcami ;).

    OdpowiedzUsuń
  16. Nigdy nie miałam tego typu jajeczek. Za to czasami używam gąbek do podkładu, które dobrze się u mnie spisują :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Wygląda identycznie jak BB. Mam oryginalną wersję,a teraz czaję się na czarną bądź białą ;)

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że tu zaglądasz. Zostaw ślad po sobie w formie komentarza, wtedy trafię również do Ciebie.