Smocza krew pod oczy ..., czyli płatki Rodial Dragon's Blood Eye Mask




Dziś będzie o „smoczej krwi” i płatkach pod oczy :) Jednak nie trzeba się bać, nie było (i nie ma) ofiar! :)
Wspomniana „smocza krew” występuje w RodialDragon's Blood Eye Mask. Jest to odżywcza maska pod oczy w postaci płatków z wyciągiem ze "smoczej krwi" tj. żywicą leczniczego drzewa Croton Lechleri.


Muszę przyznać, że na samym początku pomyślałam, że to zupełnie „inna smocza krew” została użyta do tego kosmetyku i nie ukrywam, że miałam mieszane uczucia co do tego by coś takiego nałożyć na tak wrażliwe miejsce na twarzy ;)
Na szczęście na stronie z produktem znalazłam całą lekturę „co i jak” i dowiedziałam się więcej na ich temat.

Łącząc zaawansowaną bio-celulozową technologię z unikalnym kompleksem ze smoczej krwi, płatki działają intensywnie nawilżająco i nawadniająco na delikatny obszar skóry wokół oczu. Staje się ona głęboko odżywiona i odświeżona. Ekstrakt z arniki pomaga w redukcji opuchlizny występującej pod oczami oraz rozjaśnia koloryt skóry - to wszystko dla uzyskania natychmiastowego efektu wypoczętego, odmłodzonego spojrzenia. Kwas hialuronowy zapewnia skórze odpowiednią jędrność oraz przywraca jej utracone napięcie.  

Działanie:
- dzięki zawartości kwasu hialuronowego, maska głęboko nawilża i nawadnia delikatny obszar wokół oczu
- arnika zawarta w składzie płatków działa odświeżająco, chłodząco i regenerująco, niwelując ciemne sińce oraz opuchliznę występującą wokół oczu
- aktywna mieszanka składników działa mocno regenerująco, przywracając skórze odpowiednie napięcie i jędrność
- skóra wokół oczu staje się odżywiona i rozjaśniona, dla uzyskania efektu wizualnego odmłodzenia i zrelaksowania skóry

Sposób działania:
Wyjmij każdy z płatków z plastikowych opakowań oraz zaaplikuj bio-celulozowe maski bezpośrednio pod oczy, na oczyszczoną uprzednio skórę, wąską częścią płatka w stronę nosa, szerszą stroną w stronę zewnętrznego końca oczu. Usuń ochronną warstwę. Pozostaw na 20 - 30 minut, po czym delikatnie odklej płatki. Delikatnie wmasuj pozostały produkt w skórę. Wyrzuć maseczki po użyciu.

Po przeczytaniu tejże lektury przystąpiłam do dzieła.


Płatki znajdują się w jednorazowym opakowaniu. Po rozerwaniu brzegów dostałam się do wnętrz, gdzie zauważyłam płatki, które ładnie do siebie przylegały. W narożniku zauważyć można było płyn. Rozdzieliłam płatki i nałożyłam pod oczy tak jak sugeruje producent. Dałam sobie 25 minut oczekiwania na efekty działania tychże płatków, z nadzieją, że nic nie zacznie mnie szczypać, parzyć, itp. Na szczęście nic takiego nie doświadczyłam. W czasie gdy je miałam założone relaksowałam się więc spokojnie na kanapie, jednak płatki są na tyle cieniutkie i ładnie przylegają do skóry, że spokojnie można byłoby wykonywać codzienne domowe czynności. Gdy 25 minut upłynęło płatki wyrzuciłam i zaczęłam szukać spektakularnych efektów. 


Co zauważyłam już podczas ‘noszenia’ płatków to przyjemny chłodek oraz spore nawilżenie. Skóra pod oczami stała się ładnie napięta, była gładka i jednocześnie przyjemnie miękka. Widać było gołym okiem, że dostała spory zastrzyk energii i regeneracji. Niestety czar ten zbyt szybko prysł, następnego dnia nie widziałam już w odbiciu lustra tego co zaobserwowałam zaraz po usunięciu płatków. Jestem świadoma, że jednorazowa aplikacja to niezbyt wiele by zauważyć długotrwałe efekty, ale mam doświadczenie z innymi płatkami pod oczy, które faktycznie działają rewelacyjnie jednak efekty trwają dłużej od tych. Na niekorzyść tego specyfiku jest również jego cena. Nie ukrywam, że w obecnej sytuacji nie mogę pozwolić sobie na zakup opakowania z 8 saszetkami w cenie 159 zł, by sprawdzić jak produkt faktycznie spisuje się na dłuższą metę. Mimo iż produkt za sprawą owej „smoczej krwi” wydaje się być „wyjątkowy” to jednak wolę wybrać dużo tańszą opcję i kupić produkt inny, już dawno sprawdzony.


Dostępność i aktualna cena: TU

Słyszałyście już kiedyś o „smoczej krwi” ? Ciekawią Was takie płatki pod oczy czy raczej (prawdopodobnie na zbyt wysoką cenę) nigdy się nie skusicie ?

11 komentarzy:

  1. Ja jakoś nie przepadam za takimi płatkami.

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię tego typu płatki, ale rzeczywiście ich cena trochę wysoka :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajną mają nazwę, jednak nie wiem czy się na nie kiedyś skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Też nie przepadam za taką formą regeneracji, wolę glinki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nazwa fajna, żadnych płatków nigdy nie stosowałam. Póki co, pozostaję przy kremie pod oczy. :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Nazwa niezła, cena natomiast powalająca.
    pozdrawiam Emm

    OdpowiedzUsuń
  7. o smoczej krwi nie słyszałam ale zamierzam iść na maseczkę z własnej krwi i pijawek

    OdpowiedzUsuń
  8. Cena jest wysoka, ale za dobry produkt pielęgnacyjny jestem w stanie zapłacić więcej. Smocza krew brzmi ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. nazwa ciekawi, ale raczej nie mam parcia aby sie na nie skusić :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Pierwszy raz widze taka smocza krew ;)

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że tu zaglądasz. Zostaw ślad po sobie w formie komentarza, wtedy trafię również do Ciebie.