Pielęgnacja twarzy z Mythos - część II - oczyszczająca maska



Z racji tego, że moja cera należy do mieszanych w kierunku tłustych szczególną uwagę kierują na wszelkiego rodzaju maski, szczególnie mocno koncentruję się na tych oczyszczających. Od tego typu maski oczekuję idealnego oczyszczania porów skórnych i jednoczesnego nawilżenia skóry, by nie trzeba było natychmiast ratować się kremem.

Gdy przeglądałam ofertę sklepu Flax i zobaczyłam tę oczyszczającą maskę do twarzy marki mythos wiedziałam, że muszę ją wypróbować. Wzięłam wtedy do kompletu żel myjący, o którym pisałam tutaj oraz fluid do twarzy, o którym napiszę wkrótce.

Jak spisuje się maska ? Jednym słowem mówiąc: doskonale!


Na początku już nadmienię, że warto zwrócić uwagę na skład, który może nie należy do najkrótszych, ale znajdziemy w nim glinkę zieloną, oliwę z oliwek, aloes, jojoba, masło shea i sojowe. Na próżno natomiast szukać w nim parabenów, silikonów i GMO EDTA, BHT, barwników syntetycznych.


Jej konsystencja jest gęsta i zwarta, fajnie skręca się podczas energicznego naciśnięcia na ścianki tubki. Z aplikacją na skórę nie ma najmniejszego problemu, rozsmarowuje się łatwo i równo. Cienka warstwa dość szybko wysycha, nie tworzy się wyschnięta na wiór skorupa, która często lubi ściągać. Gdy nałożymy maskę w większej ilości wysycha ona w dłuższym czasie, można zauważyć, że jednocześnie zaczyna się kruszyć / rolować, choć dalej nie widać zjawiska „spiekania” czy też ściągnięcia.

 
Maskę łatwo zmyć, a po tej czynności skóra jest idealna! Pory skórne perfekcyjnie oczyszczone, zwężone do granic możliwości – jest to mój ulubiony efekt. Dodatkowo nawilżenie jest naprawdę na wysokim poziomie, nie trzeba skóry koić i „gasić” silnie nawilżającym kremem. Cieszy mnie również fakt, że maska pozostawia skórę matową, nie wykazującą oznak błyszczenia :) Zauważyłam, że po użyciu maseczki skóra jest miękka, elastyczna i bardziej jędrna. Nie wykazuje oznak zmęczenia, widać wręcz prawdziwy relaks. Naprawdę wygląda zachwycająco. Lubię stosować ją dwa razy w tygodniu, wtedy moja twarz promienieje. Przy takiej częstotliwości wydajność kształtuje się na wysokim poziomie.


Jak już wspomniałam opakowanie to tubka mieszcząca 75ml gęstej i kremowej maski o zielonkawym kolorze charakteryzującym glinki. Zapach jest delikatny, wrażliwe nosy nie powinny mieć „niestrawności”, gdyż maseczka pachnie bardzo delikatnie. Szkoda, że opakowanie jest zakręcane, osobiście wolałabym zamknięcie typu klik. Ale nie zawsze można mieć wszystko czego się pragnie. Doskonale działająca zawartość tubki wynagradza mi schylanie się po dość często uciekającą zakrętkę ;)



Cena i dostępność: TU


 Fakt otrzymania kosmetyku  do testów nie miał wpływu na moją opinię.


11 komentarzy:

  1. bardzo ciekawią mnie produkty tej firmy...

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znam, ale chciałabym wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ooo poważnie zwęża pory, w takim razie to coś dla mnie. Ja mam ten fluid o którym wspomniałaś, ciekawa jestem jak się u Ciebie sprawdził, bo u mnie super :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ta firma dalej mnie ciekawi, ale maseczki lubię robić sama : )

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawa jest ta maska, chociaż nie do mojej cery. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo ciekawy produkt, glinki potrafią czynić cuda ze skórą :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jej działanie brzmi fenomenalnie! Byłaby idealna przed każdym większym wyjściem, gdy chcemy żeby nasz makijaż prezentował się nieskazitelnie!

    OdpowiedzUsuń
  8. Chętnie bym ja widziała w swojej łazience :)

    OdpowiedzUsuń
  9. W ogóle nie znam produktów tej firmy, a widzę, że są godne uwagi :)

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że tu zaglądasz. Zostaw ślad po sobie w formie komentarza, wtedy trafię również do Ciebie.