Odkrycie roku! Maseczka oczyszczająca Bio-Puritas, Femi


Bez wątpienia jest to najlepiej oczyszczająca i jednocześnie najbardziej nawilżająca maska jaką miałam okazję zaserwować swojej cerze. 



Kosmetyk otrzymujemy w eleganckim słoiczku z matowego szkła. Opakowanie to jest małe, zgrabne i dość ciężkie jak na pojemność 50ml :) Dopełnieniem słoiczka jest zakrętka, w tym przypadku lekka, biała, plastikowa z efektownym ornamentem z wierzchu :) Słoiczek wygląda bardzo ekskluzywnie, dodatkowo jest zapakowany w kartonik, na którym umieszczono istotne informacje. Dzięki temu, iż maseczka znajduje się w słoiczku mamy gwarancję, że maseczkę wykorzystamy w całości. By nabrać odpowiednią ilości wystarczy użyć opuszka paluszka ;) lub sięgnąć po szpatułkę. Konsystencja maski jest dość twarda, przypomina mi prawdziwe masło. Aplikacja takiej konsystencji mogłaby wydawać się skomplikowana, nic bardziej mylnego, gdyż przebiega ona szybko i sprawnie. 


Producent informuje, że maskę można nakładać 2-3 razy w tygodniu co też czynię z ogromnym zadowoleniem. Przy takim stosowaniu mogę śmiało powiedzieć, że maska jest naprawdę wydajna.  
Maska ma kremową konsystencję i przyjemnie przylega do skóry. Podczas 20 minutowego oczekiwania można zauważyć iż maska ciągle jest kremowa, nie zasycha, dzięki temu nic a nic nie swędzi, nie ściąga skóry. Zmywanie jest również łatwe, wystarczy odrobina wody i kilka ruchów dłonią by pozbyć się nadmiaru maski, która praktycznie nie wchłania się.



Co można zauważyć już na samym początku i muszę o tym wspomnieć to niecodzienny kolor i zapach maski. Kolor przypominać może masło orzechowe, jednak "mało apetyczne" ze względu na zapach typowo ziołowy, intensywny, ale na szczęście nie drażniący, choć z pewnością nie każdemu spodoba się ta nuta. Mój wrażliwy nos nie przepada za takimi akcentami, jednak w tym przypadku działanie rekompensuje mi całkowicie tę małą niedoskonałość. Właściwie to stosowanie maski nie było (i  nie jest) obarczone niecierpliwym odliczaniem czasu by w końcu zmyć ją z twarzy, więc chyba nie jest wcale tak źle z tym zapachem ;)




Maseczka przeznaczona jest do pielęgnacji cery problematycznej i skłonnej do zanieczyszczeń, a także mieszanej, tłustej i trądzikowej
Maseczka posiada właściwości oczyszczające i detoksykujące, delikatnie wysuszające i ściągające pory oraz regulujące wydzielanie sebum. Zawarte w maseczce wyciągi z kocanki, oczaru wirginijskiego i kamelii chińskiej, roślin znanych ze swoich właściwości przeciwzapalnych i gojących, wspomagają naturalne funkcje skóry. A obecna w maseczce glinka wzbogaca skórę w związki mineralne wspomagając jej odnowę biologiczną. Odżywcze biooleje z masłosza i olejki eteryczne z kocanki, lawendy oraz drzewa herbacianego, działają odtruwająco niszczą szkodliwe bakterie, zapobiegając stanom zapalnym.




A co maska „robi” z moją mieszaną cerą ?

Dokładnie to co obiecuje producent! Doskonale ją oczyszcza z nadmiaru nagromadzonego sebum, zwęża rozszerzone pory i jednocześnie pozwala odczuć niesamowite nawilżenie. Reguluje procesy złuszczania naskórka oraz wydzielanie sebum, pozwala skórze zachować równowagę i jednocześnie daje jej ukojenie. Po zastosowaniu skóra jest gładka i miękka, odpowiednio zregenerowana i świetnie nawilżona, nie krzyczy o porcję kremu, którego nie trzeba właściwie wcale nakładać ;)

Dla zainteresowanych poniżej umieszczam skład kosmetyku :)


Ta maseczka jest rewelacyjna i z całą świadomością stwierdzam, że jest najlepiej działającą  maską jaką miałam okazję do tej pory stosować. Jeśli kosmetyki naturalne są coraz „częstszym zjawiskiem” na Waszej łazienkowej półce wypróbujcie i tę maskę. Myślę, że będziecie zadowolone tak jak i ja jestem.

Cena i dostępność: TU

Fakt otrzymania kosmetyku  do testów nie miał wpływu na moją opinię.

23 komentarze:

  1. ale mi narobiłaś ochoty na nią!

    OdpowiedzUsuń
  2. No ciekawa... zachęciłaś mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. i jeszcze wygląda smakowicie... mmm niczym karmelowy krem :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie miałam jeszcze żadnego kosmetyku z tej firmy, ale taka maseczka to rzeczywiście cud ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wygląda jak masło orzechowe :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie znam tej firmy ale czuje się mocno zachęcona. PS: zgłodniałam czy jesteś pewna że w słoiczku jest maseczka a nie masa krówkowa

    OdpowiedzUsuń
  7. Uła, spora cena jak na ziołową maskę:P Próbowałam takich metod, ale lepiej oczyszczają mnie glinki, choć wciąż od czasu do czasu sięgam po ziołowe maski:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Literówki masz, nie serum tylko sebum :) No i przy okazji z chęcią ja i moja mieszana skóra byśmy wypróbowały :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Fakt wygląda mało apetycznie, ale chcę ją bardzo.

    OdpowiedzUsuń
  10. Zgadzam się z Tobą to chyba najlepsza maseczka jaką miałam, działa fantastycznie i jest warta swojej ceny. Żałuję, że już mi się kończy.

    OdpowiedzUsuń
  11. no po prostu muszę, muszę ją mieć !!! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zobaczyłam cenę :( A na ile razy albo tygodni ją starcza przy stosowaniu 2-3 razy w tygodniu?

      Usuń
  12. Widzę, że hydrolat oczarowy w składzie i to na pierwszym miejscu... Własnie go stosuję i wszystkie niespodzianki z mojej twarzy zniknęły i nie pojawiają się nowe. To świetna sprawa. Ta maseczka musi być super!

    OdpowiedzUsuń
  13. wygląda jak orzechowe masło do chleba :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Ojej jakie cudo :)))) Chętnie bym wypróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Kosmetyki Femi mi się marzą. Zarówno maska, jak i peeling enzymatyczny i krem pod oczy :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Oooo, kusisz! Chyba bym ją chciała ;P

    (coraz-mniej, mam nowy nick :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Już tak sobie na nią narobiłam ochoty, patrzę a cena zniewalająca ;)

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że tu zaglądasz. Zostaw ślad po sobie w formie komentarza, wtedy trafię również do Ciebie.