Co to za pudry ? .... Africa i Honolulu by W7.



Słów kilka na temat dwóch pudrów brązujących firmy W7. 

Zacznę od tego, którego wielbię ponad wszystko. 

W7 Africa Multi Bronzing Face Powder Puder Brązujący


Mam tester (otrzymałam od Cocolita.pl) i pełnowymiarowe opakowanie, które wygrałam w rozdaniu zorganizowanym przez autorkę bloga Magiel Codzienny. Muszę przyznać, że tekturowe pudełeczko, pędzelek w formie "miotełki" :) oraz wygląd i faktura pudru urzekły mnie już od pierwszego spojrzenia. Im dalej w las tym lepiej.


I choć puder ten jest z założenia brązujący to dla mnie osobiście świetnie spełnia się w roli różu. Być może tak dzieje się dlatego, iż w centralnej części jest "skupisko" różowej barwy. I choć staram się nabierać puder też na obrzeżach pudełeczka to mimo wszystko jakoś ciągnie mnie na ten środek ;) Nie przeszkadza mi to w ogóle. Uwielbiam ten róż i już! 

Skład

Świetnie podkreśla policzki, pozwala osiągnąć ładny makijaż ciągle zachowując naturalną urodę. Co mnie cieszy róż łatwo się aplikuje, nie powoduje plam, nie ciemnieje, nie znika z twarzy. Prezentuje się naprawdę doskonale. Na pędzlu można zauważyć delikatnie migoczące drobiny, na twarzy tego nie widać pod warunkiem, że nie przesadzi się z ilością :)




W7 Honolulu Bronzer Puder Brązujący do Twarzy


Puder brązujący w formie testowej otrzymałam od drogerii Cocolita. Co do opakowania oryginalnego nie mogę się wypowiedzieć, aczkolwiek znając puder Africa mogę tylko przypuszczać (i ufać), że pudełeczko i miotełka są tak samo solidnie wykonane jak w Africe właśnie :)


Bronzer jest naprawdę godny wypróbowania i choć ma tendencję do nadmiernego pylenia to potrafi zachwycić sobą. To co go charakteryzuje to jego pigmentacja, która jest naprawdę mocna. Dlatego też moje początkowe aplikacje nie były niczym efektownym i naturalnym. Po czasie nauczyłam się go aplikować tak by nie robić sobie nim krzywdy, a podkreślać swą naturalną urodę.

Honolulu można stopniować i to jest w nim fajne, gdyż można uzyskać ciekawy dzienny lub wieczorowy efekt. Co ważne trwałość jest naprawdę fajna, wytrzymuje cały dzień bez poprawek. Dodatkowo muszę wspomnieć, że wykończenie jest matowe, więc powinien zebrać całe grono wielbicielek :)


Cena tych pudrów jest niezwykle niska, gdyż koszt każdego to niespełna 15 zł. Myślę, że warto je kupić, bo są naprawdę godne uwagi. A jak się prezentują starałam się uwiecznić na poniższej fotce, czy mi się udało ? Myślę, że tak, aczkolwiek nie wiem jak u Was to widać, wszak każdy może mieć inaczej ustawiony monitor :)




 Fakt otrzymania testerów pudrów brązujących  do testów nie miał wpływu na moją opinię.

31 komentarzy:

  1. Od kiedy zobaczyłam ich pierwsze recenzję, zainteresowały mnie, aczkolwiek nie miałam jeszcze okazji, wypróbować ich na własnej skórze :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Już od dluższego czasu kusi mnie ten honolulu !:)

    OdpowiedzUsuń
  3. africa mnie kusi od dawien dawna :) na chwilę obecną kończę bronzer z marizy a potem kto wie.... :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetnie się prezentują u Ciebie na twarzy :)
    Zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ładnie wygląda :) Muszę jeszcze troszkę o nich poczytać i chyba w końcu zdecyduję się na zakup :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Dają bardzo fajny efekt, podoba mi się :)

    OdpowiedzUsuń
  7. ja nie umiem bronzerów używać, nakładam tylko róż. prześliczna buźka :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam puder Africa i też jestem z niego zadowolona, zastanawiam się także czy kupić ten Honolulu, gdyż zastanawiam się czy nie będzie zbytnio podobny do tego Africa :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja się czaję na Honolulu i chyba w przyszłym miesiącu się zaopatrzę. Maxineczka kiedyś mówiła, że te pędzelki są bardzo dobre i warto ich nie wyrzucać :)

    OdpowiedzUsuń
  10. właśnie marzy mi się W7 honolulu :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Dumałam nad tymi pudrami bo sa smiesznie tanie,ale bałam się,że okażą się bazarowym bublem. Muszę przyznać,że zaskoczyły mnie w twojej recenzji i może się nad nimi zastanowię...

    OdpowiedzUsuń
  12. Podobają mi się te ciapki na pierwszym :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam jeden bronzer ale jest straszny może Honolulu mi pomoże i nauczę się na nim stosowania tych cudaków:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Africę bardzo lubię teraz na jesień znowu do niego powróciłam:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ten pierwszy jest świetny, ładnie wygląda i te opkaowanie

    OdpowiedzUsuń
  16. Africa ma cudne opakowanie już samo to kusi:) A jak pokazałaś efekt na twarzy to po prostyu chcę je mieć<3 ale muszę wykończyć moje kulki brązujące;/

    OdpowiedzUsuń
  17. Mam honolulu i jestem zadowolona, aczkolwiek ja dopiero zaczynam przygodę z tego typu kosmetykami więc nie mam zbyt dużego porównania.

    OdpowiedzUsuń
  18. nie znam tej firmy ale ladnie sie prezentuje na zdjeciach i twojej buzce :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo subtelny i ladny efekt daje i roz i bronzer :)
    Dawniej zastanawialam sie jak wygladaja swatche, nigdzie ich nie moglam znalezc, dlatego nigdy nie kupilam tych pudrow.
    Teraz zaluje, z drugiej strony mam juz inne roze i bronzery, ktore chyba starcza mi chyba na 3 lata ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Na ten Africa na pewno się kiedyś skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. efekt na buźce niezwykle mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  22. ja się zawsze za bardzo ubrudzę;/

    OdpowiedzUsuń
  23. Oba pudry prezentują się znakomicie :)

    OdpowiedzUsuń
  24. wiele o nich słyszałam, pewno zamówię:)

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że tu zaglądasz. Zostaw ślad po sobie w formie komentarza, wtedy trafię również do Ciebie.