Demakijaż z Yves Rocher. Czy aby na pewno jest to pianka peelingująca ?



Jakiś czas temu skusiłam się na ten kosmetyk. Nie ukrywam, że zaciekawiła mnie nazwa, która doskonale brzmi: "Pianka peelingująca do demakijażu z wyciągiem z 3 herbat". Producent poleca tę piankę do codziennego stosowania w przypadku skóry takiej jak moja, czyli mieszanej i tłustej, natomiast okazjonalnie można sięgać po nią w przypadku pozostałych typów ;)

W internetowym sklepie Yves Rocher możemy przeczytać o tym specyfiku:
Demakijaż twarzy do zmywania wodą.
Delikatna konsystencja pianki z drobinkami peelingującymi. Polecana przy skórze mieszanej i tłustej - codziennie; przy innych rodzajach skóry - okazjonalnie.
Rezultat: Dokładny demakijaż, błyskawicznie oczyszczona i wygładzona skóra, rozświetlona cera.
Stosować tylko do twarzy.
Produkt testowany pod kontrolą dermatologiczną.
Składniki pochodzenia roślinnego: wyciąg z zielonej herbaty, wyciąg z białej herbaty, wyciąg z herbaty z Madagaskaru, puder z pestek moreli.
Nie zawiera składników pochodzenia zwierzęcego.


A więc może zacznę od tego, że kosmetyk ten choć nazywa się pianką to pianką nie jest ;) Znajduje się w smukłej tubie o pojemności 150 ml z zamknięciem na klik. Tuba jest wygodna w użytkowaniu, gdyż jest miękka i pozwala na precyzyjne wydobycie żądanej ilości kosmetyku, którego konsystencja jest gęsta ! Zupełnie inna niż powinna wyglądać "tytułowa pianka" ;) Wyciskając z tuby ten specyfik do demakijażu można zauważyć jakie wężowe formy przybiera a jednocześnie nie rozlewa się, bo jest naprawdę gęsty ;) 


Gołym okiem można zauważyć drobiny peelingujące, które są w brązowym kolorze. Jak podaje producent są to drobinki z pestek moreli, są naprawdę twarde ;) Konsystencja tego specyfiku pod wpływem dotyku potrafi nieco zmienić się i pokazać "malutkie podobieństwo do kremowej pianki", aczkolwiek dalej pianką typowa nie jest ;) 


Ktoś mi zaraz zarzuci, że się uczepiłam tej nazwy, ale skoro producent określa kosmetyk tak a nie inaczej, to dlaczego ja otrzymuję go w innej formie ? Ok. Nie drążę już tego aspektu ;)

Zapach jest specyficzny i nie każdemu spodoba się. Nuta jest ciężka do sprecyzowania, może to zabrzmi dziwnie, ale wyczuwam mocną liściastą herbatę, która oscyluje w kierunku świeżo ściętej trawy :) Wiem, że brzmi to dziwnie, ale faktycznie tak to czuję. Zapach ten nie sprawia mi jakiegoś dyskomfortu, ale też nie uwielbiam go ;) Da się wytrzymać cały proces demakijażu, tym bardziej, że zapach szybko ulatnia się. 

Co do skuteczności tego kosmetyku nie mam zastrzeżeń. Świetnie oczyszcza i pozostawia skórę gładką i miękką. Drobiny peelingujące, których jest stosunkowo mało doskonale spisują się /trzeba pamiętać, że jest to kosmetyk do codziennego stosowania, więc nie może być zbyt agresywny/. Makijaż schodzi bez zarzutu, co ważne skóra nie jest podrażniona ani też nie występuje uczucie nieprzyjemnego ściągnięcia. Buzia naprawdę zachwyca /i to bez makijażu/ :)

Co również może być ważne dla niektórych i warto powiedzieć to fakt, iż kosmetyk ten jest bardzo wydajny. Wystarcza mała ilość by perfekcyjnie zmyć to co trzeba i przygotować skórę na przyjęcie kosmetyków pielęgnacyjnych :)


Mimo, iż pianka peelingująca do demakijażu w rzeczywistości z pianką niewiele ma wspólnego to naprawdę jestem zadowolona z niej.Myślę sobie, że chyba trafniejsze byłoby określenie delikatny peeling kremowy, ale czy wtedy skusiłabym się ... sama nie wiem, być może tak ;) Jeśli nazewnictwo producenta oraz skład nie przeszkadza Wam to polecam ją wypróbować. Cena regularna za ten produkt to 34 zł. Nie jest mało, ale też nie jest dużo ;) Często można trafić ją w promocyjnej cenie i ja właśnie tak ją zakupiłam, zapłaciłam za nią 19,90 zł.

Znacie ten kosmetyk ? Jak u Was się sprawdza(ł) ?

27 komentarzy:

  1. pianka nie pianka..ważne że świetnie działa. Ja tam wolę taką konsystencję od lekkiej pianki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tez tak myślę :) Pianką to on może być tylko z nazwy, byleby był delikatny i działał :))

      Usuń
    2. No niby tak, ale ja byłam ciekawa pianki skoro tak to się nazywa. Ale działa świetnie i ta konsystencja jest rewelacyjna.

      Usuń
  2. miałam ten kosmetyk i sobie chwaliłam. Zapach przyjemny, skoro zawiera wyciąg z herbat dobrze że tak pachnie:)

    pozdrawiam i zapraszam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że sobie chwaliłaś. To najważniejsze :D

      Usuń
  3. nie mam Ci za złe czepiania się nazwy, bo mnie też to czasami irytuje.;d Skoro kupuję 'piankę' to chcę piankę a nie peeling. :P Taki szczegół. Fajnie, że radzi sobie z demakijażem:) Chociaż ja i tak wolę używać chusteczek albo płynu micelarnego a dopiero później robić peeling.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze wiedzieć, że ktoś czasem też tak ma ;) Chusteczek nie używam, w sumie nie wiem dlaczego ... bardzo dawno temu stosowałam, ale głównie na wyjazdach służbowych :D

      Usuń
  4. Ja kiedyś miałam z tej firmy z tego co pamiętam mgiełkę do twarzy i na tym się skończyło.nie jestem jakoś przekonana do tej firmy i do jej produktów
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja uwielbiam żele pod prysznic YR. Ostatnio poznaję właśnie kosmetyki pielęgnacyjne i muszę przyznać, że są rewelacyjne.

      Usuń
  5. Ja osobiście jestem ciekawa ich płynu micelarnego z tej serii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Płyn jakoś mnie nie zainteresował na tyle bym go chciała mieć. Może przez to, że mam już kilku swoich ulubieńców.

      Usuń
  6. No świetna ta pianka :D Nie kumam po co taka nazwa, skoro pianki ten produkt nie przypomina. A zapach po Twoim opisie wiem, że jest "mój" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie ... genialna :D
      Zapach Twój, więc możesz się skusić, jeśli przymkniesz oko na tę piankę w nazwie ;)

      Usuń
  7. Zwykły peeling do mycia twarzy i tyle ;) Spoko, ja tez nie lubię jak producenci nazywają coś, na wyrost. Juz ta pianka, pianką :P Ale myślę, że każdy żel do mycia twarzy radzi sobie z usuwaniem makijażu ;) Ale fajnie, że się sprawdza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie masz rację. Nie ukrywam, że ta pianka w nazwie skusiła mnie i ... dlatego poczułam małe rozczarowanie.

      Usuń
  8. hmm, na zdjęciach nie wygląda jak pianka:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie da się ukryć, że z pianką to nie ma nic wspólnego ten kosmetyk ;)

      Usuń
  9. Ogólnie ciekawią mnie produkty tej firmy ale jakoś nie mogę zmobilizować się do kupna...może kiedyś ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skuś się choć na jeden zapach ;) Tylko podczas wyboru kieruj się tym, który faktycznie Ci się podoba :D

      Usuń
  10. jak zwał tak zwał - ważne że spełnia swe zadanie ;)\
    choć miałam podobnie z pianką pod prysznic od Miraculum, która w rzeczywistości okazała się zwykłym żelem ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby tak, najważniejsze, że działa i jestem zadowolona z tego kosmetyku. No ale ta nazwa jakoś szczególnie mnie zachęciła do zakupu i dlatego czuję mały zawód ;)

      Usuń
  11. Najważniejsze, że spełnia swoje zadanie..

    OdpowiedzUsuń
  12. z tej serii miałam kiedyś płyn micelarny, który miał lekko żelową konsystencję :)

    ogólnie lubię kosmetyki z tej linii i wydaje mi się że w przypadku peelingu konsystencja kremowa jest jednak lepsza ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Płyn jakoś mnie nie kusił, aczkolwiek teraz jestem ciekawa jak ta żelowa konsystencja by się sprawdziła u mnie :D
      Konsystencja tej 'pianki' oczyszczającej jest jak najbardziej fajna i wygodna w użyciu, także ... polecić ja mogę z czystym sumieniem :D

      Usuń
  13. Żałuję, że nie mogę sobie pozwolić na tego typu kosmetyki. Niestety, moje naczynka buntują się za każdym razem, gdy sięgam po peelingi mechaniczne. Od czasu do czasu mogę sobie pozwolić na mocniejsze zdzieraki, ale nie mogę tego robić za każdym razem, gdy chcę usunąć makijaż..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście do usuwania makijażu z pewnością masz swoje pewniaki, a z peelingiem tak jak piszesz, musisz ostrożnie i z rozwagą by wrażliwej naczynkowej cery nie podrażnić .

      Usuń

Miło mi, że tu zaglądasz. Zostaw ślad po sobie w formie komentarza, wtedy trafię również do Ciebie.