Efektima Claryfing Mask, czyli glinkowa maseczka oczyszczająca :)



Kolejna maseczkowa re(we)lacja :) Lubię stosować maseczki, a szczególnie takie, które już w pierwszym momencie potrafią mnie oczarować ;) W tym przypadku oczarowanie również się pojawiło, ale przede wszystkim mój ogromny zachwyt ukazał się na samym końcu zabiegu, a właściwie już po nim :)

Co obiecuje producent ?


Jak ją stosować i jaki ma skład ?


Kilka słów ode mnie :)

Jest to oczyszczająca maseczka, która jest wręcz stworzona z myślą o mieszanej cerze ! Przynajmniej u mnie sprawdziła się świetnie, do tego stopnia, że wychwalam ją każdemu :) Jej przyjemna konsystencja, a przede wszystkim niesamowite efekty jakie zaobserwowałam po "seansie z nią" sprawiły, że zachwyciłam się nią i mam ochotę na częstsze bliskie spotkania z nią w roli głównej :D

Maseczka znajduje się w saszetce, której pojemność to 7 ml. Ilość ta w zupełności wystarczyła na jedną, "solidną" warstwę. Konsystencja jest bardzo lekka, kremowa, nie sprawia większych problemów podczas aplikacji, ale należy aplikować ją z ogromną uwagą, gdyż maska może "kapnąć" w drodze z opakowania na miejsce docelowe, czyli na twarz ;) Kolor ma delikatnie zielonkawy, a zapach delikatny.


Bezpośrednio po nałożeniu na twarz jest koloru mięty, po wyschnięciu staje się praktycznie biała. By zauważyć tę metamorfozę należy odczekać ok 20 minut :) Jednak zależne jest to w dużej mierze od grubości warstwy - im cieniej nałożona tym szybciej zauważyć można tę zmianę ;)

Zaraz po aplikacji wyczułam szczypanie i tutaj znowu pojawił się niepokój ;) Jednak po ok. 2 minutach szczypanie ustało, za co ogromny plus ! Wspomnę jeszcze, że całkowicie wyschnięta maska sprawia wrażenie jakby skóra była przesuszona i niesamowicie ściągnięta. To uczucie mija podczas zmywania maski. Wraz z tą czynnością można zaobserwować doskonale oczyszczoną i wygładzoną skórę, miękką i aksamitną w dotyku. Pory skórne są idealnie zwężone, cera nie ma oznak podrażnienia, ani też żadnych zaczerwienień. Koloryt cery jest ładnie wyrównany, skóra nie błyszczy się, jest idealnie matowa.


Jeśli chodzi o mnie i moje odczucia to muszę przyznać, że jestem zachwycona tą maską ! Idealne oczyszczenie, zwężenie porów skórnych i długotrwały mat to właśnie lubię w maseczkach. Z całą pewnością skuszę się na nią jeszcze nie jeden raz, tym bardziej, że cena jest przystępna /ok. 2,50zł/ :) 

Kosmetyk do testów otrzymałam od serwisu bangla.pl w ramach współpracy z Klubem Kejt.


Fakt ten nie miał jednak wpływu na moją opinię.

8 komentarzy:

  1. Ja ją bardzo polubiłam, dobrze że jest dostępna w rossmanie :D

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja jeszcze jej nie stosowałam ,ale zachęciłaś mnie do tego ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Każda glinka dobrze wpływa na moja skórę

    OdpowiedzUsuń
  4. piękne fotki, a i maseczka wydaje się być przyjemna :)

    OdpowiedzUsuń
  5. miałam i też nawet recenzowałam. jest świetna :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Podoba mi się twoja recenzja i fotki również...:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam ją ale jeszcze nie użyta leży;D

    OdpowiedzUsuń
  8. To może być coś idealnego na moje zatkane pory :)

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że tu zaglądasz. Zostaw ślad po sobie w formie komentarza, wtedy trafię również do Ciebie.