Mooya Korekta owalu twarzy (Maska+Serum), czyli Przepiórka od Beauty Face :D



Pamiętacie TEN post ? Kilka dni temu znalazłam chwilę tylko dla siebie i z myślą o sobie ;) Spędziłam ten czas z "przepiórką" na twarzy ;) Wiem, brzmi to co najmniej dziwnie ;) Ale uwierzcie - takie chwile są bezcenne :D W domowym zaciszu stworzyłam sobie spa :) Z Mooya "Korekta owalu twarzy" od Beauty Face w roli głównej.


Maseczka dwuetapowa znajduje się kartonowym opakowaniu, które zamykane jest na magnes. Co jest fajne w tym, wygląda ekskluzywnie jak książka w twardej oprawie. I służy mi jako schowek na drobne przydatne rzeczy :)


Dwufazowa maska znajduje się w saszetce sporych rozmiarów, aczkolwiek jest cienka i nie zajmuje dużo miejsca. Z opakowania można wyczytać:


W czarnej saszetce, która jest podzielona na dwie części: w jednej znajduje się bawełniana maska obficie nasączona substancjami aktywnymi natomiast w drugiej serum, które służy do wykonania ostatniego etapu tego zabiegu pielęgnacyjno-upiększającego :)


Jak już wspomniałam maseczka bawełniana jest obficie nasączona substancją, gdybym chciała mogłabym wycisnąć ją z jej nadmiaru. Oczywiście nie zrobiłam tego, wszystkie cenne składniki powędrowały na twarz, którą przed zabiegiem odpowiednio oczyściłam :)


"Bawełniana płachta" złożona jest w kosteczkę :) Po rozłożeniu okazuje się, że jest odpowiednio wykrojona z uwzględnieniem również szyi oraz przygotowana do natychmiastowego nałożenia bez zbędnego wycinania otworów na nos, usta czy oczy, ponieważ już ma to wszystko ładnie wycięte ;) 


Nie ukrywam, że pierwsze spotkanie z bardzo mokrą maską nie należało do przyjemnych. Zimno, które odczuwałam powodowało, iż momentami miałam gęsią skórkę ;) Jednak nie po to nakładałam, aby błyskawicznie ją ściągnąć ;) Spoglądając na zegarek i kontrolując pozostałe minuty ucieszyłam się, gdy przyszedł czas na ściągnięcie tej maski. W ciągu tych 30 minut ładnie dopasowała się do kształtu twarzy i szyi jednak nie wyschła jakbym mogła przypuszczać ;) Po zdjęciu jej twarz i szyja były wilgotne, więc wmasowałam pozostałości substancji, które ładnie się wchłonęły.


Po tej czynności nałożyłam białe, kremowe serum, którego zużyłam ok. 2/3 :) Miła konsystencja i przyjemny zapach sprawiły, że poczułam nową energię w sobie ;) Po wchłonięciu serum poczułam niesamowitą gładkość i miękkość skóry, która w widoczny sposób była odpowiednio nawilżona, elastyczna i ujędrniona, idealnie napięta w pozytywnym znaczeniu tego słowa. Byłam w szoku ! Rzeczywiście wyglądała na odprężoną i zregenerowaną! Drobne zmarszczki zostały zniwelowane, twarz nabrała nowego wyrazu.

Co również dla mnie ważne, skład tego zabiegu nie zawiera sztucznych barwników, konserwantów oraz parabenów i sprawia, że mam ochotę na częstsze takie profesjonalne zabiegi w zaciszu domowym. Efekty jakie daje ten dwuetapowy zabieg są świetne i uważam, że każda kobieta powinna choć raz przekonać się co to znaczy maska + serum Mooya od Beaytu Face :D

Efekt końcowy zastosowania maseczki i serum przeszedł moje najśmielsze wyobrażenia jestem ogromnie zadowolona, że miałam okazję poznać "Przepiórkę". Z ogromną chęcią wypróbuję inne zabiegi z tej serii :)

A czy Wy już stosowałyście takie bawełniane maseczki ? Jakie są Wasze doświadczenia ?

7 komentarzy:

  1. byłam ogromnie ciekawa działania "przepiórki" ;) widzę że świetnie się sprawdziła :)

    OdpowiedzUsuń
  2. bardzo ciekawa maska jeszcze się z nią nie spotkałam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozbraja mnie ta nazwa ;) Ale produkt sam w sobie bardzo ciekawy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Stosowałam, stosowałam ;-)
    BioDermic mają super maski algowe tego rodzaju..
    Nie lubię tylko tego odczucia chłodu, jak nakłada się maskę na twarz :)

    OdpowiedzUsuń
  5. maseczka bardzo mnie ciekawi :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też kocham domowe SPA!:-)

    Pozdrawiam Malinową Koleżankę i z przyjemnością obserwuję!:-)
    http://kosmetycznastudnia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że tu zaglądasz. Zostaw ślad po sobie w formie komentarza, wtedy trafię również do Ciebie.