Maybelline New York, The Rocket Volum Express - czy to tusz idealny ?


Dziś recenzja "niebieskiej rakiety", czyli maskary do rzęs The Rocket Volum Express od Maybelline New York. Tusz trafił do mnie z akcji promocyjnej Maybelline New York :) Oczywiście ucieszyłam się, że mogę przetestować nowość, której w ciemno raczej bym nie kupiła ze względu na ogromną szczotkę. Czy zachwycił mnie, czy rozczarował ? O tym w dalszej części notki :)


Tusz niewątpliwie wyróżnia się ciemno niebieskim, "metalicznym" kolorem opakowania i różowymi napisami, jednocześnie forma opakowania jest identyczna jaką mają pozostałe tusze MNY, czyli jest dość grube i duże, aczkolwiek jednocześnie wygodne w obsłudze:)


Jak już wspomniałam na początku szczoteczka jest spora: duża, szeroka, pękata i jakby krótka jednocześnie. Mówiąc szczerze unikam takich, aczkolwiek nie przekreślam, przede wszystkim dlatego, ze szczotka jest silikonowa, a te lubię najbardziej. Pokusiłam się nawet o dokładne jej umycie, by osobiście zobaczyć czy jest różowa :) Jest ! I dokładnie widać jakie ma miniaturowe "włoski" na końcu szczotki ;)


Tusz jest kremowy, intensywnie czarny i o dziwo ma dość przyjemny zapach ;) Konsystencja tuszu jest mokra aczkolwiek nie jest uporczywa i dość dobrze można za jednym pociągnięciem wytuszować rzęsy fajnie je rozczesując. 


Sprawdziłam na swoich krótkich rzęsach co też ten tusz potrafi. W mojej ocenie wypadł naprawdę dobrze. Wydłuża, zagęszcza, delikatnie pogrubia rzęsy, ładnie je rozczesuje przy jednej warstwie. Rzęsy nabierają innego wymiaru, są dłuższe i są "widoczne" :) Dodatkowo nie uczula, nie podrażnia, nie powoduje szczypania ani łzawienia. 


Gdy jestem w pomieszczeniu praktycznie przez cały dzień tusz wygląda znakomicie, nie kruszy się, nie osypuje. Jednak wystarczy dłuższy spacer w zimowych warunkach i niestety tusz może sprawić niemiłą niespodziankę ...schodząc z rzęs i zostawiając ślady pod oczami :( Małe rozczarowanie i zawód ? Na pewno, jeśli jesteśmy zmuszone biegać w kapryśną pogodę po mieście ;) Dlatego wtedy nie polecam. Myślę, że sprawdzi się bez zarzutu w "suche" wiosenne i letnie dni :)

Ale, ale ... mam jeszcze jedno ale ! Choć tusz w warunkach wilgotnych jakby "schodzi" z rzęs to podczas demakijażu nie potrafię go zmyć dokładnie, choć bardzo się staram. Nie wiem w czym tkwi problem, ale ani płyn micelarny z Tołpy, ani świetny i wszystkomogący usunąć płyn micelarny Dermedic, ani jelonkowy żel do mycia twarzy niebieski czy też zielony, ani nawet zwykły krem nivea, ani nawet oliwka nie są w stanie sobie z nim dać dokładnie rady :( Efekt jest taki, ze choć rzęsy wyglądają na "wyczyszczone" to rano po przebudzeniu przeglądając się w lustrze zauważam "oczy pandy" :( Tak sobie myślę, że pół biedy byłoby gdyby to nie były moje oczy ;) No ale cóż, używam tuszu, bo efekt jaki daje polubiłam, a z demakijażem zmagam się i wieczorem, i dodatkowo rano ;) 

Hmmm.... może któraś z Was ma podobne odczucia co do tego tuszu ? Jak sobie radzić z dokładnym demakijażem ? Proszę o Wasze niezawodne sposoby :)

34 komentarze:

  1. mam identyczny problem ze zmywaniem jego , zawsze nie mogę go domyć mimo , że kilka razy czyszczę rzęsy różnymi specyfikami ;D ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze wiedzieć, że nie ja jedna mam z tym problem :)

      Usuń
  2. Efekt fajny ale własnie z którymś tuszem z maybelline miałam to samo i jakoś teraz ich unikam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie efekt bardzo się podoba. Dobrze wiedzieć, że jeszcze inne tusze MNY są oporne na zmywanie, szkoda, że nie napisałaś który tak miał... pamiętasz może ?

      Usuń
  3. Jak dla mnie efekt jest świetny i przyznam, że mam na niego ogromna ochotę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Efekt genialny :)
      Aktualnie w Drogerii Natura jest promo na niego - kosztuje 20zł. :)

      Usuń
  4. zachęciłaś mnie do jego kupna! Tylko ja raczej skuszę się na wersję wodoodporną (aż się boję na samą myśl o jego zmywaniu) :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Z którymś wcześniejszym tuszem MNY miałam podobnie niby zmyłam makijaż, a rano panda...






    http://avida-dolars.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętasz który tak robił ? ;) Bo mam ochotę na inne tusze MNY - ten mnie zachwycił efektem jaki pozwala mi uzyskać.

      Usuń
  6. bardzo fajnie się prezentuje :) nie miałam ale chętnie kiedyś wypróbuję, pozdrawiam http://swiatanastazji.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj i daj znać jak u Ciebie się spisze.

      Usuń
  7. Nie miałam okazji testować ale brzmi całkiem nieźle. Ja często mam problemy z domyciem tuszu, więc troszkę się do tego przyzwyczaiłam już i może nawet nie byłby to dla mnie tak uporczywy "minus" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, ja nie często się spotykam z uporczywym zmywaniem ;)
      Ale ten jest genialny i jestem w stanie mu to wybaczyć.

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. Co masz dokładnie na myśli ? Efekt jaki daje, czy uporczywe zmywanie ? Czy jedno i drugie ? ;)

      Usuń
  9. prezentuje sie u Ciebie genialnie, ale chyba się ni skusze przez to zmywanie... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmywanie jest uporczywe i może zmęczyć ;) ale efekt podoba mi się i dlatego jestem w stanie przymknąć na to oko ;)

      Usuń
  10. Na rzęsach wygląda naprawdę fajnie :) Ale dobijało by mnie takie zmywanie

    OdpowiedzUsuń
  11. Wygląda u Ciebie dobrze, ciekawie jak się spisze u mnie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Podobnie - jeśli chodzi o zmywanie - miałam z tuszem z MaxFactor :( a efekt - dla mnie za delikatny, choć widać, że fajnie rozczesuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Porównując moje rzęsy bez tuszu a z tuszem różnica jest zauważalna gołym okiem :)Mnie się podoba taki efekt, może dlatego, że nigdy moje rzęsy nie były jakieś wow a sztucznych nie mam i nie planuję ;)

      Usuń
  13. Te duże szczoteczki do mnie nie przemawiają :P

    OdpowiedzUsuń
  14. Efekt delikatny i ładny, gorzej jeśli chodzi o trwałość..

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie miałam go, ale problem ze zmyciem miałam z innym. I powiem szczerze- nie znalazłam na to sposobu, więc demakijaż robiłam tak, jak ty- wieczorem i rano;/ Tusz się skończył i więcej go nie kupiłam:P

    OdpowiedzUsuń
  16. Tusze Maybelline ostatnio się u mnie nie sprawdzają, więc na The Rocket raczej się nie skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. podoba mi się szczoteczka :) no i efekt jest ciekawy ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. A ja jakoś nie mogę przekonać się do silikonowych szczoteczek, nie wiem dlaczego :(

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że tu zaglądasz. Zostaw ślad po sobie w formie komentarza, wtedy trafię również do Ciebie.