Ja juz prze/TEST/owałam ;)




Dziś w skrzynce pocztowej znalazłam krem Silor+B, na testowanie którego "załapałam" się w serwisie prekursorki.pl 
Testuje 50 osób, w tym i ja. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie jeden mały szczegół ;)

O kremach Silor+B czytałam na blogach, więc jak tylko zauważyłam, że jest możliwość poznania go zgłosiłam swoją kandydaturę ;) Po pewnym czasie w mojej skrzynce pojawił mail, iż zastałam testerką kremu. Oczywiście ucieszyłam się i oczekiwałam na przesyłkę, która dziś przyszła.


Przyszła i pierwsze co odruchowo zrobiłam to sprawdziłam datę ważności. I tutaj pojawił się uśmiech na twarzy, gdyż data wygląda tak:


Hmm ... ktoś chyba nie bardzo myślał nad tym co robi gdy oznaczał ją na produkcie. ;)

Zadziwiająca data i jednocześnie krótki termin ważności spowodował we mnie mieszane uczucia. Co jak co, ale nie mam zaufania do kosmetyków z kończącą się datą ważności, która obejmuje okres testowania. Ponieważ testować miałam przez 30 dni od daty otrzymania kremu, czyli właśnie też po okresie ważności stwierdziłam, że nie podejmuje się tego wyzwania ;) Napisałam do organizatorów testowania, po czym otrzymałam jedną odpowiedź, która mnie nie zadowoliła. Napisałam kolejną odpowiedź, na którą odpowiedzi nie dostałam, aczkolwiek otrzymałam nową wiadomość jako "sprostowanie - testy Silor+B", w której m.in. przeczytałam, że:
* Celem testów kremu Silor+B jest wypróbowanie go w ostatnim okresie jego przydatności do używania.
* Nie chcieliśmy wprowadzać Cię w błąd i produkt jest oczywiście zdatny do użycia.
* Bardzo przepraszamy za brak tej informacji w mailu informującym o zostaniu testerką lub zapraszającym do testowania produktów.
* Producent kremu chce przedłużyć jego datę ważności do 9 lub nawet 12 miesięcy i dlatego zależało mu na przetestowaniu produktu w ostatniej fazie jego przydatności.
* Wszystko w trosce o osoby, które będą go stosować i z zachowaniem wszelkich norm.
* Producent z góry dziękuje za rzetelne recenzje z testów właśnie w szóstym miesiącu ważności produktu.
Odpowiedziałam na powyższą wiadomość. Podkreśliłam, że testować kosmetyku nie będę, ponieważ dla mnie ten mały szczegół, którego zabrakło już na początku jest bardzo ważny. Gdybym wiedziała, że ma to być "testowanie doświadczalne" w celu przedłużenia przez producenta daty ważności kremu, na pewno nie zgłosiłabym się. Pozostaje niesmak i w dalszym ciągu zastanawiam się, dlaczego Ateraz, oficjalny dystrybutor InvexRemedies, nie informował o takowych testach ? Tymczasem prekursorki.pl na Facebooku napisały KLIK! :)

Co o tym sądzicie ? Czy też macie "testować" ten kosmetyk z tak krótką datą ważności ? Ja nie podejmuję się tego zadania i pasuję :)

58 komentarzy:

  1. U mnie ten sam termin, śmiechu warte. Podobną akcję niedawno przeprowadzała znana firma z produktami przeciwtrądzikowymi, jednak dziewczyny zadziałały, FB zbojkotowały i firma wysłała wszystkim nowe pełnowartościowe i z długim terminem produkty.
    To się nazywa czyszczenie magazynu i darmowa reklama.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważam, że w takich sytuacjach nie powinno się milczeć ...
      Organizator/Sponsor chyba nie myślał o konsekwencjach. Zresztą, która firma wysyła coś blogerom w celu przeprowadzenia testowania "na granicy daty ważności" w celu przedłużenia jej o kolejne 3 lub nawet 6 miesięcy ?
      Według mnie takie "testy" powinny odbywać się w laboratorium pod okiem specjalistów.

      Usuń
    2. ja napisałam do firmy co myślę na ten temat... pewnie przeklresliłam się w dalszych testach, ale musiałam wyrazić swoje zdanie...

      Usuń
  2. no to ładne 'testowanie' firma zrobiła ;/
    troszkę niesmak pozostaje... chociaż nie znam tej firmy to już mam o niej niezbyt pochlebne zdanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mało poważne posunięcie ze strony organizatora i sponsora.

      Usuń
  3. Ja też im napisałam, że gdybym wiedziała, że potraktują blogerki jako króliki doświadczalne to na pewno bym się nie zgłosiła ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. czyste żarty , tylko jakoś śmiać się nie chce

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też do śmiechu nie jest, ta cała sytuacja to jakiś absurd, już pomijam to "genialną datę" ;)

      Usuń
  5. Jeśli dystrybutor chciał zniechęcić do używania tego kremu, to z pewnością mu się to udało. Na moim identyczna absurdalna data ważności, i ja pasuję jeśli chodzi o testowanie. A niesmak pozostaje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszy mnie to, że nie jestem sama i, że podjęłaś stosowną decyzję. :*

      Usuń
    2. Jak to mówią "w kupie siła" ;) - mam nadzieję że prekursorki jakoś to odkręcą :)

      Usuń
  6. Czyli macie byc krolikami doswiadczalnymi w celu sprawdzenia, co sie ludziom dzieje na buzi po terminie waznosci ;) Coz za profesjonalizm ze strony firmy! BRAWO ;]

    OdpowiedzUsuń
  7. Odpowiedzi
    1. hehe ... inaczej testować nie zamierzam tego kremu.
      Data go dyskwalifikuje już na starcie:D

      Usuń
  8. Wygląda to nie tylko na czyszczenie magazynów, ale i próbę wciśnięcia blogerkom byle czego. Wszak wiele osób uważa, że blogerka łyknie wszystko. A tu ZONK...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z tym co napisałaś.
      Aczkolwiek niektórym blogerkom ta data nie przeszkadza i zamierzają testować, mimo wszystko.

      Usuń
  9. Kiepska reklama zarówno dla prekursorek, jak i dla produktu ... totalnie niepoważne podejście z ich strony.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż ja mogę na to poradzić, gdyby z góry było wiadomo w jakim celu jest to testowanie i z jaką datą otrzymamy kosmetyk do testów ja z całą pewnością nie zgłosiłabym się do tej akcji.

      Usuń
  10. Kpina...szkoda słów.
    Ale data ważności mi się podoba :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Data ważności z całą pewnością długo utkwi mi w pamięci ;)

      Usuń
  11. Odpowiedzi
    1. Pozostaje niesmak .... dobrze, że mam odruchowy nawyk sprawdzania daty ważności na wszystkim co wpadnie w moje łapki :D

      Usuń
  12. Ale jaja!!!! Szok!!! Super reklama dla tej firmy!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  13. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  14. również go otrzymałam , i rownież zauważyłam tą datę , jest to absurd ze strony tak poważnej firmy... napisałam do firmy (zgłaszałam się poprzez pana ze strony ateraz.pl) ciekawe co mi odpiszą ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie daj znać jaką dostałaś odpowiedź.

      Usuń
  15. Bardzo nieładnie się firma zachowała nie informując, że szuka nie testerek, ale królików doświadczalnych. Też bym się bała używać, może coś suchego np puder bym się odważyła, ale nie krem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie!
      Ja wszystko co po terminie wyrzucam, boją się reakcji jakie może wywołać dany specyfik.

      Usuń
  16. U mnie ta sama data :/
    Nie testuję - wyrzucam. Niestety ale przy 2 tyg. do końca terminu krem już stracił swoje właściwości, a ja nie mam zamiaru używać kremu, który może potem skończyć się jak przeżyta i opisana u mnie na blogu historia z kremem L'oreal (w tagach jest L'oreal), gdzie krem miał jeszcze 2 miesiące ważności, a wytworzyła się w nim bakteria niewiadomego pochodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  17. też dziś dostałam tę żenującą wiadomość - a w skrzynce mam awizo , produkt odbiorę dopiero w poniedziałek .... ach nawet nie wiem czy warto go w tej sytuacji odbierac ;-/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a to zdanie : Wszystko w trosce o osoby, które będą go stosować i z zachowaniem wszelkich norm - To już totalne przegięcie z ich strony

      Usuń
    2. Cookie - może u ciebie jakimś cudem jest inna data ważności ;)
      Daj znać jak już odbierzesz przesyłkę.

      Usuń
  18. bez komentarza po prostu,, zero profesjonalnego podejścia

    OdpowiedzUsuń
  19. Masakra... Straszny brak profesjonalizmu...

    OdpowiedzUsuń
  20. I jak taka firma chce się reklamować, przez wietrzenie magazynów :/ Ech szkoda słów

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może "myśleli", że "tym razem się uda" ? ;)

      Usuń
  21. Coś mi tu śmierdzi...taka informacje wg mnie jest dość istotna i powinna być ona zawarta w pierwszym mai,lu jaki otrzymałaś...ja również nie podjęłabym się testowania produktu po jego terminie ważności ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Informacja jest niezwykle ważna i zmienia całkowity obraz sprawy. Ale chyba ktoś zapomniał o tym ...

      Usuń
  22. Kurcze jak tak można potraktowac ludzi ? Co oni myślą że mają do czynienia z niedouczonymi ludżmi którzy daty wazności czytać nie umieją?

    OdpowiedzUsuń
  23. A może należałoby poinformować firmę Invex o całej sytuacji? (no chyba, że oni dobrze o tym wiedzą)

    Też się dostałam do testowania, krem jeszcze nie dotarł, nie wiem czy używać 3 tyg i wystawić opinię, czy w ogóle zrezygnować z testów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zrezygnowałam z testów. Cóż mogę Ci doradzić - zrób tak samo.

      Usuń
  24. hmm chyba wiedzieli co i jak i dlatego zrobili to :testowanie:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. być może było to właśnie zamierzone działanie ... co nie zmienia faktu, że informacja powinna się pojawić na samym wstępie ... a nie po moich wiadomościach ... ;)

      Usuń
  25. Mam tę samą sytuację ;( Kochane mam pytanie czy jeżeli zrezygnujemy z testowania nie mogą pociągnąć nas do jakieś odpowiedzialnośći ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja napisałam do prekursorek i w efekcie końcowym otrzymałam odpowiedź, że rozumieją moją decyzję o tym, że nie chcę testować produktu i oczywiście nie muszę im go odsyłać.
      Zostałam już poinformowana, że w ramach rekompensaty przy kolejnych testach nowych produktów Ateraz z dłuższą datą ważności – otrzymam produkt do testów. ;)

      Dziewczyny, które otrzymały kremiki z tą dziwną datą - zastanówcie się nad tym czy warto w ogóle to testować. Nie wiadomo jak wasza skóra zareaguje, może będzie wszystko ok, ale jeśli będzie inaczej to co wtedy ??

      Ja nie testuję.
      Która również tak uczyni ?

      Usuń
    2. Z jednej strony uważam, że możnaby w miarę bezpiecznie przetestować - data to data, kosmetyk ma być ważny i bezpieczny do jej końca, czyli w tym przypadku do końca lutego, i zachowywać się tak jak przez cały pozostały czas ważności. Jednak bardzo zdenerwowało mnie ich tłumaczenie w mailu... że te testy to w celu przedłużenia ważności, itd itp... to jest tak grubymi nićmi szyte, że aż wierzyć mi się nie chce. Nie podoba mi się, że tak traktuje się blogerki - jakby były głupie i naiwne. Nie mam nic do Prekursorek (portalu), mam wrażenie, że dystrybutor ich nie uprzedził (mogę się mylić), ale Ateraz zyskało moją nieufność...

      Usuń
    3. Aha, no i wysłałam Prekursorkom maila, że nie chcę testować... ciekawe, co odpiszą.

      Usuń
  26. Gdyby od początku mówili o testowaniu w końcowym okresie ważności, może Wy - znaczy się prekursorki, nie poczułybyście się oszukane. A tak..hm..wygląda to jak wietrzenie magazynów..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybym widziała zapis tego typu przy informacji o testowaniu na pewno nie zgłosiłabym się :D Dla mnie to istotne i zmienia diametralnie cała sytuacje.

      Usuń

Miło mi, że tu zaglądasz. Zostaw ślad po sobie w formie komentarza, wtedy trafię również do Ciebie.