"Cycki w górę", czyli słów kilka o moim testowaniu maski napinającej biust Esotiq Formula Push Up Breast Mask



Być może jeszcze pamiętacie post, w którym chwaliłam się otrzymaną przesyłką z kosmetykiem firmy Esotiq, który otrzymałam w ramach testowania zorganizowanego przez portal prekursorki.pl
O paczuszce informowałam TU

Okres obowiązkowych testów minął, więc spieszę z recenzją tego produktu. Być może zaciekawi Was ona i będzie mogły podjąć decyzję - kupić / nie kupić ? ;)

Temat biustu wydaje mi się być niezwykle ciężki, aczkolwiek mój z całą pewnością taki nie jest ;) Okres ciąży i karmienia piersią spowodował, że mój biust stracił swoją świetność z dawnych lat ;) I choć nie jest powodem do większych zmartwień to już nigdy nie był taki "pełny" i dorodny ;) I nie mam tu na myśli przepełnienia mlekiem ;) hehe ...  Te, które są mamami i karmiły piersią z całą pewnością wiedzą co mam na myśli :) 

A więc do rzeczy. 

Krótka prezentacja obietnic producenta, które znajdziemy na opakowaniu.


Oczywiście jest też skład :)

Jest to mój pierwszy produkt tej firmy i pierwszy raz mam do czynienia z profesjonalną maseczką stworzoną do biustu :)
Jak sama nazwa wskazuje jest to maska napinająca biust, którą nakładamy na pewien okres czasu i zmywamy. Czytałam różne opinie tego produktu - jedną nawet taką, że krem ten jest beznadziejny, bo nie wchłania się całkowicie, łuszczy się i brudzi ubranie. Wcale się nie dziwię, aczkolwiek ta osoba chyba nie przeczytała instrukcji obsługi ;) To nie jest krem napinający, który zostawiamy na sobie tylko maseczka, tak jak nakładamy maseczki na twarz i je zmywamy, tak ten produkt nakładamy na biust i również go zmywamy. ;) 


Kosmetyk znajduje się w "eleganckiej" tubie: design perłowo - złoty sprawia niesamowite wrażenia wizualne. Przynajmniej mnie się bardzo podoba i mam wrażenie, że stosuję kosmetyk ekskluzywny ;) Tuba jest na tyle miękka, aby łatwo wydobyć odpowiednią ilość substancji. Wlot był pierwotnie zabezpieczony sreberkiem. Daje to pewność, że nikt wcześniej nie stosował kosmetyku. Niestety tuba jest zakręcana nakrętką, których ja nie lubię. Dlatego też, gdybym mogła zmieniłabym zamknięcie na te typu "klik" :) Po prostu wygodniej stosuje się takie kosmetyki, oczywiście to jest kwestia preferencji użytkownika ;)


Konsystencja jest żelowa, odpowiednio gęsta aczkolwiek wydaje się być troszkę płynna, mimo wszystko bez problemu można ją aplikować na wskazany obszar ;) Zapach jest cudowny - zauroczył mnie od pierwszego momentu gdy tylko wyjęłam tubkę z kartonika. Perfumowany, charakterystycznie intensywny, wspaniale umila minuty, które spędzam z maską na cyckach :)


Aplikacja jest niezwykle łatwa i prosta. Wystarczy odpowiednią ilość nałożyć na dłonie po czym "przenieś" na piersi zaczynając od ich podstawy aż do obojczyków pamiętając o całym "pasie żeber". Po aplikacji od razu myję dłonie, ponieważ lepią się ;) I czekam na "pojawienie się" siatki napinającej, która daje się wyraźnie wyczuć w okresie 3-5 minut od nałożenia. Dokładny czas jest zależny od grubości warstwy kosmetyku, który wysychając tworzy magiczną siatkę. Uczucie to nazwałabym silny napinaniem / naciąganiem skóry. Z grubością nie ma co przesadzać, nie przekłada się to na lepsze efekty, powoduje tylko dłuższe "wysychanie" ;)

Gdy kosmetyk wyschnie, siatka utworzy się na całym obszarze posmarowanym maską, składniki aktywne wnikają w głąb i pozostaje czas oczekiwania 5 minut, aby można było zmyć maskę. Przez ten czas mam cały czas wrażenie jakbym miała na sobie niewidzialny biustonosz, który doskonale trzyma moje piersi "na idealnym poziomie". Pod koniec całego seansu skóra biustu jest mocno napięta, jednocześnie w dotyku sprawia wrażenie mocno przesuszonej, dodatkowo jako ciekawostkę dodam,  że podczas próby zrobienia "kociego grzbietu" skóra sprawia wrażenie starej i zwiotczałej. Na szczęście to tylko"chwilowe" i  w tym konkretnym przypadku zauważalne ;) Dodatkowo dodam, że nie ma co przesadzać z czasem zmycia maski. Gdy intensywnie "przesuszy" się czyli czas od nałożenia do zmycia według instrukcji przesunie się  choćby o kilka minut skóra zaczyna swędzieć (?) tak to odczuwałam raz, gdy przypadkiem przegapiłam minuty ;)

Kolejne procesy "działania" maski zobrazowałam Wam na dłoni, abyście mogły zobaczyć "z czym to się je", ponieważ nie wiem, czy mój przekaz słowny jest zrozumiały ;)


Podczas zmywania wyschniętej maski odzyskuje ona jakby aksamitną konsystencję. Nie ma najmniejszych problemów z jej usunięciem.

Najważniejsze jest to jaki efekt pozwala zauważyć. Szczerze powiem, że podeszłam do tego kosmetyku z lekkim przymrużeniem oka, nie wierzyłam za bardzo w cudowne działanie, choć miałam cichą nadzieję, że takiego doświadczę ;)

Po jednorazowym zastosowaniu maski mój biust stał się jędrniejszy, skóra była odpowiednio napięta, miła w dotyku, ponieważ zastała wygładzona. Byłam w szoku, że takie ekspresowe działanie zauważyłam.
Z każdym kolejnym seansem z maską na cyckach stawały się one nie do poznania, w sensie jędrności, "pełności", której mi brakowało, w znacznym stopniu uniosły się w górę. Nie żebym miała wcześniej "zwisy", ale nie były tak sterczące i "pełne" jakbym chciała ;) Biust sprawia wrażenie jakby był po wielkiej odnowie. Serio ! Już widzę Wasze uśmiechy jak to czytacie, ale taka jest prawda. Nie mam pojęcia jak zareagowały by piersi w rozmiarze duże C, D itd., jednak z ręką na sercu informuję Was, że moje duże B / małe C ( :P ) zabiegi z maską push up polubiły i pokazały swoje nowe oblicze :) 

Dodam tylko, że maskę stosuje się 2 razy w tygodniu i przy tej częstotliwości stosowania przez okres 4 tygodni mam jeszcze pół opakowania ! Uważam, że kosmetyk jest bardzo wydajny. Wiem, że cena nie jest niska, gdyż regularna to koszt 149zł, jednak można trafić na promocję. Ostatnio przeglądając sklepy internetowe znalazłam cenę troszkę ponad 100zł za pełnowymiarowy produkt. Myślę, że warto rozglądać się za takimi okazjami. Ja z całą pewnością rozmyślę zakup maski, gdy ta mi się skończy. Chyba, że po drodze spotkam inny kosmetyk do biustu, który skutecznie mnie zainteresuje. Tylko czy takie efekty będę mogła uzyskać ? Hmmm. Chyba zapoluję jednak na dobrą promocję cenową tej :)

Kończąc moją relację, ale nie stosowanie maski ;) .... jestem zachwycona działaniem tej maski i szczerze polecam Wam ten kosmetyk ! Jeśli interesują Was szczegółowe informacje na temat tego produktu Esotiq jak i innych zaglądnijcie TU !

Produkt do przetestowania otrzymałam dzięki serwisowi prekursorki.pl
 Fakt ten nie miał wpływu na moją opinię.



Zainteresowane tym produktem czy jednak nie ? Która stosowała maskę i napisała już recenzję - koniecznie wklejać proszę link do niej :)

20 komentarzy:

  1. Kurczę-zainteresował mnie ten produkt hi
    w sumie to jeszcze nic nie stosowałam na piersi ale kiedyś trzeba było by zacząć; D

    OdpowiedzUsuń
  2. Teraz to mnie zainteresowałaś:) Muszę kupić tą maskę:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawie pokazane - myślałam,że będzie ten produkt jakiś bardzo gęsty a jednak nie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetna recenzja! Bardzo mnie zainteresowałaś tą maską :) Tak bardzo, że chyba jeszcze w tym tygodniu sobie ją kupię :D

    OdpowiedzUsuń
  5. nawet nie wiedziałam, ze takie specyfiki naprawdę działają ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. wow az nie wierze ze dziala ale super :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Super... Chętnie bym to cudo wypróbowała ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo chętnie bym ją wypróbowała, widać efekt nawet na ręku więc na cycuszkach musi być jeszcze lepszy :D Przeraża mnie tylko ta cena :<

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciekawy ale z moim lenistwem to nie dla mnie..

    OdpowiedzUsuń
  10. "Niewidzialny biustonosz"? Niezła musi być;)

    OdpowiedzUsuń
  11. sZKODA, ŻE taki drogi jest, bo już bym go miałą ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Fajny ten produkt chętnie przetestowałabym na swoich piersiach :) Bo piersi to chluba nas kobiet i trzeba o nie dbać :)A jaki jest warunek na prekursorkach aby otrzymać produkty do testowania ?

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo fajna recenzja. Zastanawiałam się nad działaniem tej maski po reklamie "Dźoany". Jak widać - nie była przekłamana :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja jeszcze nie muszę stosować takich masek, ale wydaje się wart swojej ceny :P

    OdpowiedzUsuń
  15. No to teraz nic, tylko do reklam telewizyjnych :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Chciałabym mieć okazję przetestowania tej maski :) Fajnie się zapowiada.

    OdpowiedzUsuń
  17. Tytul posta juz wywolal na dzien dobry usmiech na mojej twarzy :) Bardzo fajna recenzja. Rzadko kiedy mozna znalezc recenzje takiego kosmetyku, chyba temat biustu, czy higieny intymnej jest u nas w Polsce jeszcze zbyt duzym tabu. Bardzo przyjemnie i lekko sie czytalo caly opis, okraszony dokladnymi zdjeciami :) Co prawda nie sadze,zebym siegnela po ten kosmetyk ( u mnie nie ma co krem podnosic, hahahahah ), niemniej sadze,ze to znakomita reklama danego kosmetyku. Pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń
  18. A ja już myślałam że w roli głównej na fotkach będą c....... twoje rzecz jasna...:D

    OdpowiedzUsuń
  19. Myślałam że czytałam ale nie widzę swojego komentarza, być może zmęczona zapomniałam napisać. Myślę że chętnie wypróbuję tą maskę, jeśli będę miała możliwość. :)

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że tu zaglądasz. Zostaw ślad po sobie w formie komentarza, wtedy trafię również do Ciebie.