Madame L'Ambre - Bambusowa szkatułka i dwa prasowane cienie (34 i 31) - recenzja.




Niedawno pisałam o paczce od Madame L'Ambre, która zachwyciła mnie prze-ogromnie - piękne opakowania sprawiają, że trudno się im oprzeć ;) Dziś pierwsza recenzja, a w niej cienie prasowane w pięknej bambusowej szkatułce.


Mała, bambusowa, z lustereczkiem i pacynką, magnetycznie zamykana. Strona wierzchnia posiada wygrawerowane logo, w środku znajdują się dwa miejsca na cienie. Mała rzecz a cieszy przeogromnie.


Szkatułka mała i pełna uroku, doskonale nadaje się na drobny upominek, oczywiście z indywidualnie dobraną zawartością :) Całość można schować do aksamitnej torebeczki ściąganej na troczki ;) W zestawie znajduje się również magnes miniaturowej wielkości, który ma ogromną moc przyciągania i służy do wyciągania magnetycznych paletek po zużytych cieniach ;)




Cienie zachwycają już na "dzień dobry" - posiadają grawerowane logo Madame L'Ambre na powierzchni, którego 'szkoda psuć'. Paleta kolorowych cieni jest bardzo bogata, ponieważ zawiera aż 50 kolorków.









W moje posiadanie wpadły 2 cienie. Fabrycznie zostały zapakowane w "sztywne, ochronne torebeczki", które doskonale zabezpieczają cienie w czasie transportu do szkatułki ;)








Każda metalowa blaszka od spodu posiada naklejony numer przypisany do koloru. Moje kolorki to: nr 34 oraz nr 31. Pierwszy to odcień połyskującej zgniłej zieleni wpadającej w szarość natomiast drugi to perłowy żółty.




Bardzo ciężko precyzyjnie uchwycić ich piękno, jednak starałam się to uczynić, dlatego też fotki poniżej pokazują cienie sfotografowane bez lampy błyskowej i z lampą.


Cienie nakładają się fantastycznie, nie osypują się i nie sprawiają najmniejszych problemów. Wspaniale można je łączyć ze sobą uzyskując bardzo ciekawy efekt. Pigmentacja nie jest zbyt intensywna, jednak mnie w zupełności zadowala. Makijaż oka wygląda subtelnie i delikatnie, jednak ma swój charakter. Cienie mają perłowe wykończenie i pięknie połyskują. Ich trwałość jest dla mnie zaskoczeniem, pozytywnym zaskoczeniem, ponieważ jak na efekt jaki można uzyskać z tymi kolorkami (34 i 31) cienie wytrzymują ładnych kilka godzin. Pozostają na oku w takiej formie jak je nałożę, nie rolują się i nie zbierają w załamaniach powieki. Kolor sukcesywnie traci na intensywności jednak do samego końca pozostaje jego perłowa poświata. Jak dla mnie są rewelacyjne, jestem z nich bardzo zadowolona.
Jak się prezentują na powiece przedstawiają poniższe zdjęcia.


Te i inne cienie można znaleźć w sklepie internetowym Madame L'Ambre /Klik!/ oraz w drogeriach Hebe.
Jak Wam się podobają moje kolorki ? Weźcie pod uwagę fakt, że nie mam profesjonalnych umiejętności w robieniu makijażu oka. Mam nadzieję, że źle to nie wygląda ;) Ciekawią mnie inne kolory, nie wykluczone, że moja kolekcja się powiększy ;)

13 komentarzy:

  1. Wspaniałe te cienie! Takie delikatne, super:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ładne kolory a estetyka wykonania szkatułki zwraca uwagę!
    Dodatkowy plus za trwałość.
    Pomyślę nad zakupem :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Produkty niezmiernie kuszą za sprawą tych pięknych zdjęć...:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ładne odcienie Ci przysłali i pięknie się prezentują na powiekach ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo mnie kuszą te cienie. Choć widzę, że ich pigmentacja zależy od koloru paletki. Twoje nie są takie mocne

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękna szkatułka, a cienie bardzo delikatne.

    OdpowiedzUsuń
  7. ta paletka wygląda przebajecznie

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo ładne odcienie cieni :)

    OdpowiedzUsuń
  9. oprawa cieni niesamowita, lubię takie cudeńka :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Kolory moze nie dla mnie, ale cudowna ta szkatułka :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Śliczne kolorki. Ładnie się prezentują na powiece :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Opakowanie i same tłoczenia wyglądają bardzo ładnie, ale jak dla mnie pigmentacja jest zbyt słaba

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że tu zaglądasz. Zostaw ślad po sobie w formie komentarza, wtedy trafię również do Ciebie.